Info

avatar Ten blog rowerowy prowadzi Ciacho1985 z miasteczka Jordanów Śląski / Wrocław. Mam przejechane 47167.64 kilometrów w tym 6908.79 w terenie. Jeżdżę z prędkością średnią 16.62 km/h i się wcale nie chwalę.
Więcej o mnie.

baton rowerowy bikestats.pl
button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl

Archiwum bloga

Wpisy archiwalne w kategorii

Wrocław

Dystans całkowity:17018.28 km (w terenie 1212.37 km; 7.12%)
Czas w ruchu:840:44
Średnia prędkość:17.27 km/h
Maksymalna prędkość:68.00 km/h
Suma podjazdów:8973 m
Maks. tętno maksymalne:169 (87 %)
Maks. tętno średnie:141 (73 %)
Suma kalorii:11892 kcal
Liczba aktywności:1117
Średnio na aktywność:15.24 km i 0h 50m
Więcej statystyk
  • Aktywność Chodzenie

...

Poniedziałek, 27 stycznia 2014 · dodano: 27.01.2014 | Komentarze 0

Z rana chodzenie i załatwianie zaległych i nieprzyjemnych spraw. Choć to dopiero początek, to na dodatek nic nie załatwiłem. Żeby było śmieszniej, to właściwie jest jeszcze gorzej, choć miało być lepiej...
Klasycznie.

Dobrze, że Justka jest przy mnie.Daje mi to motywację do działania; szkoda tylko, że po czasie i że- Bogu ducha winna- martwi się moimi niepozałatwianymi sprawami.
Wszystko to jednak utwierdza, na swój sposób, że to jest Ta osoba. Dusza Bratnia i tyle.
A jak to przetrwamy i się z tym uporamy, to będzie tylko łatwiej i lepiej...
Jeszcze tak nie było, żeby jakoś nie było. No a takich trzech, jak nas dwoje, to nie ma ani jednego ;)
Radę damy.

Nie było sensu wracać do domu po rower, więc do pracy pojechałem tramwajem. Dziwne uczucie, jak tak człowiek z rana nie popedałuje. Wyszedł kolejny dzień bez roweru, ale taka sytuacja...

Do pracy, po pogrzebie babci, Asia przyszła ze swoją mamą. Po dłuższej wymianie zdań okazało się, że mieliśmy okazję się już kiedyś poznać.
Konkretniej w majówkę Anno Domini dwa tysiące dwanaście. Z Robercikiem jechaliśmy wtedy pociągiem z Wrocławia, z przesiadką w Brzegu, do Nysy. Towarzyszyły nam trzy babki w wieku "pięćdziesiąt plus", które jechały na spotkanie jakieś tam swojej grupy rowerowej. Wrażenie na nas zrobił wtedy wiek owych dam i to, że planują przejechać fajny kawałek Polszy na rowerach. No i jedna z nich miała do bagażnika przymocowany namiot z Decathlonu, który po złożeniu wyglądał, jak wielka rowerowa antena satelitarna ;)
Trochę powspominaliśmy, wzajemnie opowiedzieliśmy, jak potoczyła się nasza dalsza majówkowa wycieczka...
Fajnie też było widzieć uśmiech na jej twarzy w tak nieprzyjemnym dniu.

Rowery w jakiś dziwny, magiczny wręcz sposób, łączą i solidaryzują ludzi na nich jeżdżących... W przeciągu tych blisko dwóch lat zarówno w jej, jak i w moim życiu sporo się wydarzyło, wiele twarzy się widziało, z wieloma ludźmi się rozmawiało. Jednak oboje pamiętaliśmy tamto spotkanie- z naszej strony "trzech pozytywnie zakręconych starszych babeczek", a z ich "dwóch fajnych hardkorowych chłopaków z plecakami i szerokimi oponami w rowerach" :)

Bądź, co bądź- świat jest mały. I tak naprawdę nigdy nie wiemy kiedy i w jakich okolicznościach przyjdzie nam spotkać raz już poznaną osobę :)

Na zakończenie- bardzo miły akcent od Grażynki, która stacjonowała u mamy w pobliżu Puszczy Noteckiej.
Nepomuk z Pęckowa (województwo wielkopolskie, powiat szamotulski, gmina Obrzycko):







Taki trochę "nie mój", ale zaocznie wrzucam do folderu. :)

I oczywiście wielkie dzięki dla Grazi za pamięć i gest miły! :)



"Wszystko to piękne, tylko powiedz mi jedno;
Pomyśl o rzeczach, przy których inne bledną.
Zażycz sobie pokój na świecie,
Miłość, chociaż jedno szczęśliwe dziecię.
Poproś o szczęście całej ludzkości,
Rozszerz horyzont, nie patrz na swoje włości.
Poproś o to by świat stał się rajem,
Byśmy wszyscy nie zjadali się nawzajem...
Poproś o globalny dostatek,
Poproś o to aby każdy stał się Twym Bratem.
Życz sobie koniec wszystkich chorób,
Pomyśl ile zniszczysz ludzkich horrorów.
Poproś o to aby cała broń stąd znikła;
Poproś o to aby radość to była rzecz zwykła"

Kategoria Nepomuki, Wrocław


...

Piątek, 24 stycznia 2014 · dodano: 26.01.2014 | Komentarze 0



  • DST 28.62km
  • Teren 14.00km
  • Czas 01:20
  • VAVG 21.47km/h
  • Sprzęt [R.I.P] Śnieżnik ;)
  • Aktywność Jazda na rowerze

...

Czwartek, 23 stycznia 2014 · dodano: 23.01.2014 | Komentarze 0



...

Środa, 22 stycznia 2014 · dodano: 22.01.2014 | Komentarze 0

Do pracy.


"Śnieżnik"

Środa, 22 stycznia 2014 · dodano: 22.01.2014 | Komentarze 0

Przywaliło śniegiem. W drodze do pracy z Canyona zrobiła się jedna wielka śnieżka, która gdy tylko zaczęła się roztapiać wnikała całą swoją wilgotnością w każdy zakamarek wahacza, łańcucha i wszystkich łożysk.
Stwierdziłem, że dość i złożyłem sobie na szybko rower na zimę i śnieg na miasto.
Założenie proste- jak najniższym kosztem, jak najprościej.
Znalazłem pękniętą przy sztycy ramę, pospawałem sobie na szybko, poszlifowałem, zaplotłem kółka, wyszukałem sztywny widelec i resztę szpeju i tak powstał- nazwany adekwatnie do warunków mu przeznaczonych- Śnieżnik ;)



Jeździ się całkiem przyjemnie. Przede wszystkim z czystym sumieniem mknę po brudnym i zasyfiałym miejskim śniegu...

Nie ma nic za darmo, wiadomo. Śnieżnik kosztował mnie dwieście złotych, łącznie z poskładaniem go do kupy.
Gdybym dojeżdżał do pracy na Canyonie, to na wiosnę cena serwisu, łącznie z częściami po cenie hurtowej dla serwisu rowerowego, znacznie przekroczyła by tą kwotę.
A gdybym zrezygnował z roweru na czas zimy i dojeżdżał do pracy komunikacją zbiorową, to te pieniądze wydałbym na bilety jednorazowe w miesiąc, przy zakupie miesięcznego- w dwa się rower zwróci ;) 
A tak przynajmniej mam spokój, bo nie muszę się martwić, że jakiś tam tramwaj stoi w korku i się spóźnia, mam trochę ruchu z rana- w sam raz na rozbudzenie i chwilę dla siebie.

A po przemknięciu wygląda się mniej więcej tak :


;)

Zimo- jak już musisz być, to bądź do końca lutego, w górach. Z miasta wypierdalaj! ;)


Glaze Frost Mary ;)

Wtorek, 21 stycznia 2014 · dodano: 21.01.2014 | Komentarze 0

W drodze do pracy, po przejechaniu lekko ponad kilometra, spotkałem się z Ciapkiem i Asią, którzy wcisnęli mnie i rower do busa i dowieźli do pracy. Może i dobrze, bo znów mokro bardzo, a na dodatek trochę za późno wyszedłem z domu.

Droga powrotna już normalnie- na rowerze. W ciągu dnia temperatura trochę spadła; spadło też więcej śniegu i deszczu, przez co zrobiła się niezła gołoledź.
Była okazja do przetestowania ostatnio kupionych spodni narciarskich. Faktycznie- jest w nich ciepło, woda za bardzo się ich też nie ima, więc ogólnie rozsądnie wydane trzydzieści złotych ;) Jedyny mankament, to szerokie na dole nogawki i trzeba pamiętać, żeby (chociaż prawą) czymś zacisnąć, żeby nie wkręcała się w blat.
Właściwie, to do chodzenia też są spoko- naprawdę w nich ciepło, do tego nie przepuszczają też wiatru, ale noga w ogóle się nie poci.

No i a' propos gołoledzi- Schwalbe Muddy Mary w słusznej szerokości dwóch i pół cala każda (napierdzianych do ok. czterech barów) świetnie też sobie radzą na zamarzniętych ścieżkach rowerowych i chodnikach. Przy zachowaniu odrobiny wyobraźni i zdrowego rozsądku można spokojnie uśpić błędnik i delikatnie popuścić wodze fantazji, bo nie łatwo jest wprowadzić ją w poślizg.
"Poknała" je dopiero nawierzchnia mostu Uniwersyteckiego (kto z Wrocławia, ten wie... ;)), gdzie na najcięższym przełożeniu (44z z przodu i 11z z tyłu), startując na siedząco tylne koło buksowało, że aż miło ;)

Chyba będę musiał w pracy kupić sobie stricte zimówkę na kołach dwadzieścia sześć. W Canyonie, jak to w fullu- za dużo ruchomuch elementów do zepsucia w tak podłą pogodę; z kolei miejski Włóczykij jest zbyt miejski i nie poradzi sobie na śliskim czy w śniegu...
Canyon w zimie może być jedynie na okazyjne wypady, ale szkoda go katować dzień w dzień.
A czymś, choćby do pracy, dojeżdżać trzeba.
Szkoda, że ostatnio koło nosa przeszła mi Kona Hahanna z dziewięćdziesiątego piątego roku...

[EDIT]

http://w709.wrzuta.pl/audio/2DrSUkID5AJ/the_analogs_-_p.s.m


...

Poniedziałek, 20 stycznia 2014 · dodano: 20.01.2014 | Komentarze 0

Zimno i mokro...
Brrr!


  • DST 26.61km
  • Czas 01:25
  • VAVG 18.78km/h
  • VMAX 28.57km/h
  • Temperatura 5.0°C
  • Podjazdy 44m
  • Sprzęt [R.I.P] Canyon Nerve AL+
  • Aktywność Jazda na rowerze

...

Piątek, 17 stycznia 2014 · dodano: 18.01.2014 | Komentarze 0

No i pojechała na www.underground-cycling.com do Bochni... Grzecznie odprowadził na przystanek, przyniósł drewno z piwnicy.
Reszta wieczoru upłynęła przy piwie, whisky, piwie...







  • DST 26.53km
  • Czas 01:29
  • VAVG 17.89km/h
  • VMAX 29.68km/h
  • Temperatura 4.0°C
  • Podjazdy 64m
  • Sprzęt [R.I.P] Canyon Nerve AL+
  • Aktywność Jazda na rowerze

...

Czwartek, 16 stycznia 2014 · dodano: 16.01.2014 | Komentarze 0

Fajnie, jak tak nad Nadodrzem pachnie drewnem i węglem palonymi w piecach... 




  • DST 26.90km
  • Czas 01:29
  • VAVG 18.13km/h
  • VMAX 31.06km/h
  • Temperatura 1.0°C
  • Podjazdy 74m
  • Sprzęt [R.I.P] Canyon Nerve AL+
  • Aktywność Jazda na rowerze

...

Środa, 15 stycznia 2014 · dodano: 15.01.2014 | Komentarze 1

W drodze do pracy pierwszy raz w tym roku tak zmokłem. Właściwie przy dojeździe do końca Jedności Narodowej byłem już cały przemoczony- z góry deszcz ze śniegiem, od dołu woda z jezdni, a i przemili kierowcy nie omieszkali wjeżdżać w kałuże obok mnie, więc i z boku mokro ;)
Do tego ciągle pod wiatr i w sporym chłodzie. W pracy pojawiłem się totalnie przegnojony od pasa w dół ;)

W pracy nic ciekawego; dokończyłem rower, który składałem od podstaw z nowych części do sprzedaży jako nówka. Łącznie z zaplotem kół na Nexusie 7. Jest parę niedociągnieć ze względu na niedopasowanie części w hurtowni, ale to już nie moja wina.
Łączny czas, z zapleceniem i centrowaniem obu kół oraz składaniem zestawu Nexusa D.I.Y. i kompletu zdziadziałych błotników i bagażnika- poniżej czterech godzin; przy kolejnych nie będzie już tyle motania, bo części są dokładniej dopasowywane, więc będzie lepiej ;)

No i w końcu pojawił się przymiar do sprawdzania symetryczności koła, narzynka do gwintowania rury sterowej, przymiar do mierzenia szprych...

Powrót w mgle i mżawce.

A na weekend zostaję słomianym wdowcem, bo Justka ucieka mi do Bochni na maraton Spinningowy. Zjeżdża na dwadzieścia cztery godziny do zabytkowej kopali soli i kręci na rowerze stacjonarnym... Masakra ;)




Flag Counter