Info

avatar Ten blog rowerowy prowadzi Ciacho1985 z miasteczka Jordanów Śląski / Wrocław. Mam przejechane 47167.64 kilometrów w tym 6908.79 w terenie. Jeżdżę z prędkością średnią 16.62 km/h i się wcale nie chwalę.
Więcej o mnie.

baton rowerowy bikestats.pl
button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl

Archiwum bloga

Wpisy archiwalne w kategorii

Wrocław

Dystans całkowity:17018.28 km (w terenie 1212.37 km; 7.12%)
Czas w ruchu:840:44
Średnia prędkość:17.27 km/h
Maksymalna prędkość:68.00 km/h
Suma podjazdów:8973 m
Maks. tętno maksymalne:169 (87 %)
Maks. tętno średnie:141 (73 %)
Suma kalorii:11892 kcal
Liczba aktywności:1117
Średnio na aktywność:15.24 km i 0h 50m
Więcej statystyk
  • DST 5.42km
  • Czas 00:19
  • VAVG 17.12km/h
  • Sprzęt [R.I.P.] BUBek
  • Aktywność Jazda na rowerze

...

Sobota, 20 sierpnia 2016 · dodano: 22.08.2016 | Komentarze 0

Sobota pracująca.
Po pracy do Teściów.
Kategoria Praca, Wrocław


  • DST 7.62km
  • Czas 00:27
  • VAVG 16.93km/h
  • Sprzęt [R.I.P.] BUBek
  • Aktywność Jazda na rowerze

...

Piątek, 19 sierpnia 2016 · dodano: 19.08.2016 | Komentarze 0

Dostałem dziś po pracy prezent od Żony :)





Idąc dalej tropem wakacji. Często znajomi czy też ludzie przygodnie spotkani pytają się nas, co my ze sobą zabieramy? Co my pakujemy w te sakwy, jak to wszystko tam się mieści?
Odpowiedź zawsze jest jedna - zawsze zabieramy za dużo :)
Generalnie zasady są dwie - ile miejsca w sakwach, tyle zawsze się zabierze, żeby były wypchane :) To pierwsza sprawa, druga to taka, że nie ważne czy jedzie się na trzy dni pod namiot czy też na trzy tygodnie (a pewnie i miesiące) zabiera się w większości to samo.
Zapakowaliśmy się w osiem sakw - cztery po trzydzieści litrów i cztery po litrów piętnaście.
Dużo, niewątpliwie.
Jednak każda z sakw nie była wypchana po brzegi, a ich ilość bardziej przekładała się na organizację. Po prostu - sakwa na ciuchy rowerowe, sakwa na ciuchy "cywilne"; między nimi "uzupełnienia". Do tego sakwa na kuchnię, na łazienkę, na sprzęt biwakowy...
Na zdjęciach wygląda to tak, jakbyśmy wieźli ze sobą nie
wiadomo co, jednak w większości jest to przemyślane, często wynika z doświadczenia. Po prostu.
Nie wnikam w to, co Justyna miała w swoich sakwach (choć częścią bagażu musieliśmy się podzielić, chociażby po to, żeby nie dublować), skupiając się na swoim wyposażeniu.

Ad rem.
Co ze sobą zabraliśmy?
Przede wszystkim rowery. No i przyczepkę dla psa oraz namiot, maty, śpiwory. Oprócz tego kilka innych "głupot", które  można podzielić na przynajmniej dwie grupy.



Bagaż zawsze staram się dzielić na "wyposażenie" i "ciuchy". W skład wyposażenia wchodzą rzeczy okołobiwakowe, a do ciuchów przynależą zarówno ubrania "cywilne", rowerowe, jak i gacie i skarpetki.
Pakując się zabraliśmy za dużo ciuchów "cywilnych". Cztery t- shirt'y, gdy dystans dało się pokonać z jednym, to przesada. Do tego pięć par skarpetek, gdy jedzie się w sandałach, to za dużo - nie użyłem ani jednej pary. Grubszy polar używałem często w wieczory, cieńszy kilka razy użyczyłem Justynie, więc się przydały. Długich spodni dwie pary, a przejechałem w jednych. Nawet bez prania po drodze.
Cztery koszulki rowerowe, z czego wykorzystałem dwie, więc pozostałe dwie wiozłem bez potrzeby.
Jedna bluza rowerowa, jedna bluza "cywilna" (niewykorzystana), bluza "moro", którą noszę na co dzień i bardzo lubię.
Kurtka przeciwdeszczowa przydała się raz, na szczęście spodnie przeciwdeszczowe zostawiłem w aucie.
No i tyle.
Wyposażenie, to inna kwestia, bo zawsze lubię mieć jakąkolwiek sytuację po kontrolą...
Menażka, to konieczność, gdy chce się zagotować wodę czy przygotować jedzenie.
Kubek na wodę / herbatę / kawę / wino  / piwo również zawsze się przyda. A nawet dwa.
Teren sypki, więc i saperka się przydała, żeby wykopać dół pod kuchenkę czy ognisko.
Bagnet do AK - 47 wożę ze sobą od kilkunastu dobrych lat. Pomaga w ogniu, w sytuacji, gdy trzeba coś przeciąć... Towarzysz obowiązkowy, pomaga w każdej sytuacji.
Kawiarka do przyrządzania dobrej kawy z rana; deska do krojenia, która dużo ułatwia, komplet sztućów. Podstawowe przyprawy i... chyba tyle.
Przepraszam - taśma izolacyjna, na której świat się trzyma oraz trytyki, które to wszystko trzymają.
A z rzeczy rowerowych, to obowiązkowe dętki dla mnie i Justynki oraz przyczepki. Poza tym łatki, łyżki do opon, podstawowe imbusy, oliwa do łańcucha, linki hamulców i przerzutek w zapasie; dodatkowo klucz do szprych, zapasowe szprychy i żarówka do Justynkowej lampki.
Niewiele, ale jednak sporo.
Pamiętaliśmy jednak o tym, żeby zostawić miejsce na bieżące zakupy i browara na wieczór ;)









  • DST 7.05km
  • Czas 00:27
  • VAVG 15.67km/h
  • Sprzęt [R.I.P.] BUBek
  • Aktywność Jazda na rowerze

Chwyty Ergon GP1 BioKork - test.

Czwartek, 18 sierpnia 2016 · dodano: 18.08.2016 | Komentarze 0

Niespełna miesiąc temu założyłem do Diamanta chwyty Ergon GP1 BioKork , o czym pisałem też tutaj.
Wcześniej miałem okazję raz, czy dwa przejechać się z nimi po Wrocławiu, więc niewiele było do napisania. Teraz, po naszych rowerowych wakacjach i siedmiu dniach spędzonych z Ergon' ami, można chyba napisać ciut więcej.
Przede wszystkim - poprawnie zamocowane - nie okręcają się, dzięki śrubom mocującym do kierownicy. Z uwagi na moje poprzednie gripy, jak i przyzwyczajenia z MTB, pewność chwytu cenię sobie nade wszystko. Jak już nie raz pisałem, to jeden z trzech punktów podparcia rowerzysty na rowerze, drugi najważniejszy po pedałach.
Chwyty są ergonomiczne, czyli nie cylindryczne, a ze specjalnymi, sztywnymi wypustkami, które zapewniają podparcie kłębików (anatomicznie rzecz ujmując, lub - jak kto woli - nasady dłoni). Oczywiście duże znaczenie ma też ich odpowiednie ustawienie. Rzecz w tym, żeby nie były ani za nisko, ani za wysoko. Najlepiej jest trochę pojeździć z kluczem imbusowym w kieszeni i popróbować kilka różnych ustawień, żeby w końcu dojść do tego odpowiedniego do geometrii i pozycji zajmowanej na rowerze.
Druga sprawa, to dobór odpowiedniego rozmiaru, bo dostępne są dwa, o czym też już wcześniej pisałem.
Chwyty, wykonane z naturalnego korka, nie kleją się. Jeździliśmy w upale, w zimnie, w deszczu, w piasku. Cały czas pokrycie gripa i jego konstrukcja zapewniały pewne trzymanie kierownicy i panowanie nad rowerem. Justyna używała ich w połączeniu z rękawiczkami i była w siódmym niebie.
Kawałek gripa pokryty jest gumą, która zapewnia dodatkową warstwę antypoślizgową. Faktycznie zadaje to egzamin i chwyt jest jeszcze pewniejszy, zwłaszcza, gdy poruszamy się po nieutwardzonych drogach.
Rowery podczas wycieczki niejednokrotnie były zostawiane i narażane na deszcz, mimo to rano Ergony GP1 BioKork nie były nasiąknięte wodą czy klejące się. Chwytanie ich nadal było przyjemne, a przede wszystkim pewne i bezpieczne.
Spisały się naprawdę nieźle, dużo lepiej, niż jakiekolwiek gumowane chwyty, które w upale kleją się do dłoni i zostawiają na nich charakterystyczny bród; lepiej niż skórzane (bez znaczenia czy ze skóry naturalnej czy eko), które po nasiąknięciu ślizgają się w dłoni lub na całej kierze.
Żeby jednak nie było zbyt słodko - pierdząco. Nie wiem czy wynika to z mojej złej kultury trzymania kierownicy; może wynika to z trzymania kiery w MTB, kiedy to na zjazdach trzyma się kierę jak najszerzej, żeby zapewnić sobie dobrą kontrolę nad rowerem.
Najczęściej trzymam kierownicę za zewnętrzną część gripów. Przyzwyczajenie - czy rower MTB czy trekkingowy czy na miasto, zawsze trzymam kierownicę na tyle szeroko, jak to tylko możliwe.
W przypadku GP1 BioKork poskutkowało to tym, że w trakcie jazdy robiły mi się odciski w miejscu, gdzie kończy się korek, a zaczyna aluminiowa obejma, która odpowiada za trzymanie chwytu na kierze.
Może po prostu ja trzymam kierę za szeroko, w miejscu, gdzie nie przewidział producent, może trzymam ją za mocno... (ze strachu ;))
Nie mniej jednak dokładnie w miejscu tego łączenia po kilku godzinach jazdy zaczynałem czuć, że robi mi się nieszkodliwy (jeszcze) bąbel.
Justynka na ten problem nie narzekała, a chwytami jest w pełni zachwycona.
Najprościej rzecz ujmując - według nas warte są swojej ceny.



Kategoria Praca, Test, Wrocław


  • DST 6.32km
  • Czas 00:20
  • VAVG 18.96km/h
  • Sprzęt [R.I.P.] BUBek
  • Aktywność Jazda na rowerze

...

Środa, 17 sierpnia 2016 · dodano: 17.08.2016 | Komentarze 0

Kategoria Praca, Wrocław


  • DST 5.43km
  • Czas 00:19
  • VAVG 17.15km/h
  • Sprzęt [R.I.P.] BUBek
  • Aktywność Jazda na rowerze

...

Wtorek, 16 sierpnia 2016 · dodano: 16.08.2016 | Komentarze 0

Poniedziałek... tfuu. Wtorek po urlopie w pracy. Wiadomo, ciężko. Do tego teraz Andrzej na urlopie, więc musiałem przejąć część jego obowiązków.


Kilka ujęć od Grażynki z naszych wakacji, z odcinka, na którym nam towarzyszyła:



















Ogólny bilans wycieczki:
Zero większych i mniejszych awarii. Ja wróciłem ze skrzywionym tylnym kołem, ale to traktuję jako standard ;) U Justyny do wymiany jest tylna opona, ale raczej długo na to pracowała i nie jest to efekt wakacyjnej wyprawy.
Strat w ludziach i zwierzętach brak. Były jednak mniejsze i większe kontuzje: Justynka wbiła sobie pedała w Achillesa, ja z kolei na etapie po plaży swoje Achillesy przeforsowałem i teraz mam bolące i spuchnięte. Z kolei Mango przy wysiadaniu z pociągu w Gdyni zahaczył pazurkiem o schody w pociągu i sobie go złamał, na tyle niefortunnie, że co teraz o coś nim zahaczy to leje się krew.
Wyprawa fajna, poznaliśmy wiele nowych, ciekawych miejsc, nie mniej jednak... drugi raz byśmy nie pojechali :)


  • DST 5.58km
  • Czas 00:16
  • VAVG 20.93km/h
  • Sprzęt [R.I.P.] Diamant
  • Aktywność Jazda na rowerze

Do Szczecina.

Sobota, 6 sierpnia 2016 · dodano: 16.08.2016 | Komentarze 0

Sobota pracująca, ale nic się nie działo, więc urwałem się godzinkę wcześniej.
Zapakowani już właściwie byliśmy, więc pozostało zapakowanie auta i w drogę.
Droga do Szczecina szybka, ale spokojna; zajechaliśmy wczesnym wieczorem, zaparkowaliśmy pod domem Ewy, chwilę posiedzieliśmy i poszliśmy spać, żeby zdążyć na wczesny pociąg do Świnoujścia.














  • DST 6.72km
  • Czas 00:25
  • VAVG 16.13km/h
  • Sprzęt [R.I.P.] BUBek
  • Aktywność Jazda na rowerze

...

Piątek, 5 sierpnia 2016 · dodano: 05.08.2016 | Komentarze 0

Dzień przed wyjazdem. Spakowani; ja właściwie od wczoraj. Tak, żeby mieć święty spokój, mieć to za sobą i nie wchodzić w drogę pakującej się Żonie.
Dwa rowery, osiem sakw, przyczepka i pies. Dużo. W trakcie podróży poślubnej mieliśmy cztery sakwy, wracaliśmy z drugiego końca Europy; ale nie mieliśmy psa... Tak sobie tłumaczymy.
Trochę to nasze pakowanie upośledziło posiadanie auta i niezbyt częste wyjazdy z sakwami... ;)

Plan: Wrocław - Szczecin (autem). Szczecin - Świnoujście (pociągiem). Świnoujście - Hel (rowerami). Hel - Gdynia (promem). Gdynia - Szczecin (pociągiem). Szczecin - Wrocław (autem). 



Na chwilę przed wyjazdem zebrałem się w sobie i w końcu założyłem Justynie nowe (urodzinowe) gripy do kierownicy. Pełen pedał, ale niech ma wygodnie ;)







Przy okazji poprawiłem swoje i... zauważyłem pękniętą szprychę w tylnym kole... Będzie co jutro w pracy robić.


To już ostatni wpis przed wakacjami, jutro pozostanie uzupełnić bieżące kilometry, a reszta po powrocie.
Ponieważ nie korzystamy z Sieci po drodze, to wpisy na bikeloga piszę na kartce, a potem przepisuję, więc obsuwa może być ;)
Życzymy sobie pogody, mało podjazdów, mnóstwo fajnych miejsc. No i szczęśliwie dojechać z punktu A do punktu A.





  • DST 17.66km
  • Czas 00:57
  • VAVG 18.59km/h
  • Sprzęt [R.I.P.] BUBek
  • Aktywność Jazda na rowerze

...

Czwartek, 4 sierpnia 2016 · dodano: 04.08.2016 | Komentarze 0

W drodze do pracy zostawić busika u szklarza. W trakcie pracy dostałem info, że szyba zrobiona, więc pojechałem po autko i znów do pracy. Szczerze polecam, gdyby ktoś potrzebował szybę w aucie na szybko zrobić. Nie dość, że szybko, to i dobrze; no i kontakt na najwyższym poziomie. 
Po pracy, w domu - pakowanie. Większość spraw ogarniętych, pozostają pierdoły. Kolejność pakowania losowa, w trakcie wycieczki się przepakuje :)
Pozostaje jeszcze przetrwać dzień jutrzejszy i sobotę, choć to formalność...
Kategoria Praca, Wrocław


  • DST 5.33km
  • Czas 00:17
  • VAVG 18.81km/h
  • Sprzęt [R.I.P.] BUBek
  • Aktywność Jazda na rowerze

...

Środa, 3 sierpnia 2016 · dodano: 04.08.2016 | Komentarze 0

Nie ma to, jak "prezent" na Justyny urodziny, na dwa dni przed wyjazdem na urlop...


Kategoria Praca, Wrocław


  • DST 8.09km
  • Czas 00:30
  • VAVG 16.18km/h
  • Sprzęt [R.I.P.] BUBek
  • Aktywność Jazda na rowerze

...

Wtorek, 2 sierpnia 2016 · dodano: 02.08.2016 | Komentarze 0

Kategoria Praca, Wrocław


Flag Counter