Info

avatar Ten blog rowerowy prowadzi Ciacho1985 z miasteczka Jordanów Śląski / Wrocław. Mam przejechane 47167.64 kilometrów w tym 6908.79 w terenie. Jeżdżę z prędkością średnią 16.62 km/h i się wcale nie chwalę.
Więcej o mnie.

baton rowerowy bikestats.pl
button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl

Archiwum bloga

Wpisy archiwalne w kategorii

Wrocław

Dystans całkowity:17018.28 km (w terenie 1212.37 km; 7.12%)
Czas w ruchu:840:44
Średnia prędkość:17.27 km/h
Maksymalna prędkość:68.00 km/h
Suma podjazdów:8973 m
Maks. tętno maksymalne:169 (87 %)
Maks. tętno średnie:141 (73 %)
Suma kalorii:11892 kcal
Liczba aktywności:1117
Średnio na aktywność:15.24 km i 0h 50m
Więcej statystyk
  • DST 8.68km
  • Czas 00:30
  • VAVG 17.36km/h
  • Sprzęt [R.I.P.] BUBek
  • Aktywność Jazda na rowerze

...

Wtorek, 12 lipca 2016 · dodano: 12.07.2016 | Komentarze 0

Do i z pracy w deszczu; po upałach nie przeszkadzało, a było wręcz bardzo przyjemne...


Po pracy zabrałem się za rower, który rano przywiózł Łukasz.



Przegląd typowo regulacyjny plus podociąganie szprych oraz usprawnienie tylnego hamulca, bo strasznie mu spadła siła hamowania.
Hamulec nie wyglądał na zapowietrzony, więc zacząłem szukać przyczyny w brudnej tarczy i zatłuszczonych klockach hamulcowych.
Bingo!
Tarczę dokładnie oczyściłem i odtłuściłem, tak samo postąpiłem z klockami; po lewej klocek brudny, po prawej wyczyszczony i przetarty na papierze ściernym:



Niestety, blisko godzina czyszczenia klocków spełzła na niczym, bo hamulec niewiele lepiej hamował. Widać kolega Łukasza dość skutecznie zatłuścił organiczne klocki seryjnie montowane w tańszych modelach.
Nie pozostało więc nic innego, jak wymienić je na nowe, tym razem metaliczne.
Zadziałało od razu. Kolejny rower uleczony.



Dzięwiętnaście lat mija dziś od wielkiej powodzi w tysiąc dziewięćset dziewięćdziesiątym siódmym...
Kategoria Praca, Serwis, Wrocław


  • DST 6.23km
  • Czas 00:21
  • VAVG 17.80km/h
  • Sprzęt [R.I.P.] BUBek
  • Aktywność Jazda na rowerze

...

Poniedziałek, 11 lipca 2016 · dodano: 11.07.2016 | Komentarze 0

Wczoraj my u Teściów, dziś Teściowa u nas. I to na noc...! :)



Jeszcze jedno ujęcie z wczorajszego Tropiciela w Miasteczku Śląskim.


Kategoria Wrocław, Praca


  • DST 12.34km
  • Czas 00:43
  • VAVG 17.22km/h
  • Sprzęt [R.I.P.] BUBek
  • Aktywność Jazda na rowerze

...

Piątek, 8 lipca 2016 · dodano: 09.07.2016 | Komentarze 0

Piątello.
Po pracy pakowanie na Tropiciela i piwko z Adamem.


Kategoria Praca, Wrocław


  • DST 6.54km
  • Czas 00:24
  • VAVG 16.35km/h
  • Sprzęt [R.I.P.] BUBek
  • Aktywność Jazda na rowerze

...

Czwartek, 7 lipca 2016 · dodano: 08.07.2016 | Komentarze 0

Na dwa dni przed Tropicielem T20 wykruszył nam się Robert... Słabiutko.

Wieczorem piwko od Adama - z Litwy jechało do mnie przez Niemcy i Szwajcarię :)


Kategoria Praca, Wrocław


  • DST 7.75km
  • Czas 00:28
  • VAVG 16.61km/h
  • Sprzęt [R.I.P.] BUBek
  • Aktywność Jazda na rowerze

...

Środa, 6 lipca 2016 · dodano: 06.07.2016 | Komentarze 0

Kategoria Praca, Wrocław


  • DST 18.06km
  • Czas 00:57
  • VAVG 19.01km/h
  • Sprzęt [R.I.P.] BUBek
  • Aktywność Jazda na rowerze

...

Wtorek, 5 lipca 2016 · dodano: 05.07.2016 | Komentarze 0

Do pracy okrężną drogą; tym razem Długą do Mostu Milenijnego po to, żeby... wrócić Legnicką z lekkim hakiem.
Przed samym końcem pracy turboburza, prawie armagiedon, ale ostatecznie powrót do domu prawie suchą stopą.
Kategoria Praca, Wrocław


  • DST 13.01km
  • Teren 0.30km
  • Czas 00:41
  • VAVG 19.04km/h
  • Sprzęt [R.I.P.] Diamant
  • Aktywność Jazda na rowerze

...

Wtorek, 5 lipca 2016 · dodano: 05.07.2016 | Komentarze 0

Wieczorem, gdy pogoda się w miarę ustabilizowała wyjechałem na rundkę po wałach. W planie było więcej kilometrów, ale gdy zobaczyłem, co się dzieje na niebie za moimi plecami postanowiłem czym prędzej gnać do domu.
I dobrze, bo drugi raz w tym dniu udało się dotrzeć do domu suchym, a za chwilę się rozpadało.









Po niedzielnym spotkaniu nad Bajkałem z Borysem i jego właścicielami dziś przesłali nam zdjęcia, gdy był mały. 
Wypisz - wymaluj Mango.
Klapnięte uszy, pieprzyki, "brwi", kolory, a nawet spojrzenie (tak, tak, nie tylko u ludzkich dzieci to widać :)) są identyczne.
Jedyne różnice, to to, że nasz Mango ma białą końcówkę prawej łapki, a do tego - już dorosły - jest ciut większy i bardziej postawny mimo młodszego wieku.
Ogólnie od początku strasznie byliśmy ciekawi, jak wyglądał nasz piesek, gdy był szczeniaczkiem; teraz mamy to przybliżone :)

Borys vel Mango:






Kategoria Diamant, Wrocław


  • DST 9.40km
  • Czas 00:34
  • VAVG 16.59km/h
  • Sprzęt [R.I.P.] BUBek
  • Aktywność Jazda na rowerze

...

Poniedziałek, 4 lipca 2016 · dodano: 04.07.2016 | Komentarze 0

Kategoria Praca, Wrocław


  • DST 18.28km
  • Teren 7.00km
  • Czas 00:54
  • VAVG 20.31km/h
  • VMAX 33.32km/h
  • Sprzęt [R.I.P.] Diamant
  • Aktywność Jazda na rowerze

...

Poniedziałek, 4 lipca 2016 · dodano: 04.07.2016 | Komentarze 0

Wały wieczorową porą.

Diamantowi pękło pięć tysięcy...
Kategoria Diamant, Wrocław


  • DST 43.18km
  • Teren 15.00km
  • Czas 02:46
  • VAVG 15.61km/h
  • VMAX 25.66km/h
  • Temperatura 20.0°C
  • Podjazdy 164m
  • Sprzęt [R.I.P.] Diamant
  • Aktywność Jazda na rowerze

Druga - Bawełniana - rocznica nad Bajkałem.

Niedziela, 3 lipca 2016 · dodano: 03.07.2016 | Komentarze 0

Po pracy w sobotę mieliśmy jechać nad Bajkał pod namiot; zapowiadali jednak załamanie pogody i burze na wieczór i noc, więc zrezygnowaliśmy z tego planu i postanowiliśmy, że pojedziemy w niedzielę - zrobimy grilla, posiedzimy nad wodą, a Mango się wybiega.

Tak jak postanowiliśmy, tak też zrobiliśmy i po jedenastej byliśmy już zapakowani i gotowi do jazdy. Dla Justynki ważny dzień, bo po zdjęciu szyny dopiero trzeci raz wyszła na rower, a na Diamancie, to już w ogóle nie pamiętamy, kiedy jeździła...
Mi zależało na tym, żeby przed wakacjami sprawdzić, jak jeździ się Diamantem objuczonym czterema sakwami i przyczepką z psem. Napchałem więc do sakw co się dało i w drogę.







Jest nie najgorzej, zakładając, że nie jechałem z zapakowanym planowanym ekwipunkiem wakacyjnym (brak worka transportowego z namiotem, matami samopompującymi i śpiworami...), a i przewyższeń jakichś dużych nie było. Przy sztywniejszych podjazdach zakładam, że będzie mnie ratowało przełożenie 1 x 1 (24 x 34). Po płaskim spoko, nawet pod wiatr.
Jedyne, nad czym się zastanawiam, to montaż worka transportowego Crosso na przyczepie Mango. Trochę, żeby odciążyć tylne koło, ale przede wszystkim, żeby dociążyć DoggyVana, bo jak psa nie ma w środku, bo biegnie luzem, to strasznie skacze i hałasuje na wybojach.
Jeszcze miesiąc na ułożenie w głowie co zabierać, a czego kategorycznie unikać. W większości pewnie zdublujemy bagaż, który zabieraliśmy w podróż poślubną.

Chciałbym tym razem jednak troszkę "usprawnić" sprawę gotowania i smażenia. Kuchenka nie zawsze się sprawdza, bo często mocno wieje i dużo gazu traci się zupełnie bez potrzeby. Na kuchence dodatkowo ciężko zrobić kiełbasę czy coś upiec. Bez sensu jest też targać ze sobą całego grilla, bo gabaryt trochę za duży. Na jednorazowe z kolei szkoda i miejsca i pieniędzy.
Dlatego postanowiłem dziś sprawdzić "patent", który już wiem, że będziemy wykorzystywali nad morzem.
Dół, dwie blaszki i bagnet do AK - 47 jako stelaż, ruszt od grilla i już.
W dole palimy ogień, wystarczy naprawdę niewiele drewna, żeby przygotować w takich warunkach szybki posiłek czy zagotować wodę. Na ruszcie kładziemy, to co chcemy - kiełbę, szaszłyki, rybkę, gar z wodą na kawę lub do zagotowania fasolki szparagowej... Cokolwiek.
A że ja takie zabawy lubię, to tym chętniej mniej będę używał kuchenki gazowej :)
O tym, że takie ognisko jest bardziej ekonomiczne i bezpieczne (!) nie będę wspominał.
























Przy okazji, w trakcie pobytu nad Bajkałem, dowiedzieliśmy się od... mojej Mamy, że mamy dziś drugą rocznicę ślubu cywilnego. :)
Pamiętały dwie osoby - moja Mama właśnie i Kolec, która była naszą "cywilną" świadkową.
Nie ma co mieć pretensji o to, że nikt nie pamiętał, skoro sami zainteresowani, czyli my - zapomnieliśmy :)
Nic to jednak, naszą Bawełnianą (!?) Rocznicę spędziliśmy w cudownych okolicznościach przyrody, przy kiełbasie z ognia, zamiast w nie wiadomo jakiej restauracji na kolacji...
Kochana ta moja Żona, że nie zabiega o takie pierdoły.
No i że zapomnieliśmy wspólnie o tym dniu... ;)



W okolicach szesnastej zaczęliśmy się zbierać do powrotu. Tym razem nie przez Swojczyce i Wojnów, a wzdłuż obwodnicy - do Siechnic i stamtąd przez Radwanice do Wrocławia.









Piesek wybiegany i "wypływany".
(Przy okazji spotkaliśmy jego starszego sobowtóra - pieska, który wyglądał identycznie, jak Mango, z tym wyjątkiem, że miał różowy, a nie czarny nochal. Borys, bo tak się nazywał jest mieszańcem labradora i owczarka kaukaskiego, więc wygląda na to, że i Mango ma podobne korzenie. Czteroletni Borys, podobnie jak Mango, ma dwie misje - utylizacja wszystkich patyczków na świecie oraz uratowanie tych z wody i... zutylizowanie ich. Borys jest tak podobny do Mango, że w pierwszej chwili ja zastanawiałem się, co nasz pies robi u obcych ludzi, a tamci zastanawiali się dlaczego obcy ludzie trzymają ich Borysa. Podobieństwo tak uderzające, że poprosiliśmy ich o przesłanie nam zdjęć Borysa, jak był malutki, bo strasznie ciekawi nas, jak wyglądał Mango - szczeniaczek :)).
My najedzeni i odpoczęci.
"Sprzęt" i bagaż sprawdzone.
Justynka zadowolona, że po takim czasie dała radę z taką wycieczką.
Przejażdżka z niespodzianką w postaci rocznicy naprawdę udana!



 Przy okazji rozmowy na temat wakacji stwierdziliśmy, że chyba szkoda czasu, sił i finansów na dojazd autem do Świnoujścia tylko po to, żeby potem do niego wracać (nota bene - pociągiem) z Helu do Szczecina.
Skoro i tak mamy jechać raz pociągiem, to można i dwa: Wrocław - Świnoujście, potem rowerami na Hel i stamtąd pociągiem relacji Hel - Wrocław z powrotem.
Najbardziej przeraża pakowanie do pociągu dwóch rowerów, ośmiu sakw, przyczepki, psa i dwójki ludzi. Nie mniej jednak bez sensu jest tracić czas na dojazdy autem i do auta, który moglibyśmy wykorzystać na słodkie nicnierobienie na plaży na ten przykład.
Jeśli tylko uda się znaleźć powrotne bezpośrednie połączenie z Helu do Wrocławia, to chyba nie ma się co zastanawiać.
Szkoda kasy na paliwo, szkoda zostawiać auto na tydzień, skoro przed północą mamy pociąg, który jedzie niespełna osiem godzin i w Świnoujściu jesteśmy przed siódmą rano.
Jeszcze miesiąc, coś się wymyśli.
Kategoria Diamant, Wrocław


Flag Counter