Info

avatar Ten blog rowerowy prowadzi Ciacho1985 z miasteczka Jordanów Śląski / Wrocław. Mam przejechane 47167.64 kilometrów w tym 6908.79 w terenie. Jeżdżę z prędkością średnią 16.62 km/h i się wcale nie chwalę.
Więcej o mnie.

baton rowerowy bikestats.pl
button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl

Archiwum bloga

Wpisy archiwalne w kategorii

Wrocław

Dystans całkowity:17018.28 km (w terenie 1212.37 km; 7.12%)
Czas w ruchu:840:44
Średnia prędkość:17.27 km/h
Maksymalna prędkość:68.00 km/h
Suma podjazdów:8973 m
Maks. tętno maksymalne:169 (87 %)
Maks. tętno średnie:141 (73 %)
Suma kalorii:11892 kcal
Liczba aktywności:1117
Średnio na aktywność:15.24 km i 0h 50m
Więcej statystyk
  • DST 27.20km
  • Czas 01:26
  • VAVG 18.98km/h
  • Sprzęt [R.I.P.] Diamant
  • Aktywność Jazda na rowerze

...

Środa, 20 sierpnia 2014 · dodano: 20.08.2014 | Komentarze 0

Dziś w pracy trochę łatwiej, głównie czasochłonne serwisy, więc jakoś zleciało.
Droga do pracy, to ciągła walka z wiatrem i chłodem. Niestety, czuć, że lato się kończy.
Może i przez to, tak po trosze, myślami pomału jestem na Bałkanach.
Kategoria Diamant, Praca, Wrocław


  • DST 30.07km
  • Czas 01:40
  • VAVG 18.04km/h
  • Sprzęt [R.I.P.] Diamant
  • Aktywność Jazda na rowerze

...

Wtorek, 19 sierpnia 2014 · dodano: 20.08.2014 | Komentarze 0

W pracy ciężko po tylu dniach wolnego... Wiedziałem to zaraz po przebudzeniu, dlatego zajechałem tam dopiero na jedenastą... No i łatwo nie było, ale jakoś przebrnąłem.

Wracając zgarnąłem z pracy Justynkę i pokrążyliśmy trochę po mieście za grą dla Dominików.
W domu z kolei rozgryzaliśmy naszą grę (SmallWorld) od Ewu i przed snem rozegraliśmy trzy partyjki... I znów spać po dwudziestej czwartej... ;)

Kategoria Diamant, Praca, Wrocław


  • DST 9.82km
  • Czas 00:36
  • VAVG 16.37km/h
  • Sprzęt [R.I.P.] Diamant
  • Aktywność Jazda na rowerze

...

Poniedziałek, 18 sierpnia 2014 · dodano: 20.08.2014 | Komentarze 0

Po ślubie, poprawinach i pięciu dniach spędzonych u Justynki rodziców (właściwie, to już Teściów ;)), przyszedł czas na powrót do Wrocławia.

Zapakowaliśmy więc rowery i wszystko, co nasze, na busa i ruszyliśmy do Wrocławia. Na miejscu szybki rozładunek nas, potem odwózka Adama i do Radwanic oddać busa. Tam nie udało się szybko wyrwać, więc chwilę posiedzieliśmy i dopiero zapakowaliśmy dupki na rowery i w końcu (!!!) dotarliśmy do domu, żeby... odpocząć. :)

Kategoria Wrocław


  • DST 27.09km
  • Czas 01:18
  • VAVG 20.84km/h
  • Sprzęt [R.I.P.] Diamant
  • Aktywność Jazda na rowerze

...

Środa, 13 sierpnia 2014 · dodano: 20.08.2014 | Komentarze 0

Ostatni dzień w pracy przed kościelnym; po pracy wracam do domu, pakujemy się, zbieramy po drodze Adama i rower Ewu i po dwudziestej drugiej lądujemy w Mikolinie.
Na miejscu czekają na nas Mama Ela i Mama Zosia; wypijamy po dwa piwka i- nieźle umęczeni dniem pełnym wrażeń- kładziemy się spać.

Kategoria Diamant, Wrocław


  • DST 38.96km
  • Czas 02:06
  • VAVG 18.55km/h
  • Sprzęt [R.I.P.] Diamant
  • Aktywność Jazda na rowerze

...

Wtorek, 12 sierpnia 2014 · dodano: 12.08.2014 | Komentarze 0

Po pracy szybki powrót do domu po Justynkę i dalej w drogę- po buty na kościelny.
Bo wszystko najlepiej na ostatnią chwilę się załatwia. ;)
Kategoria Wrocław, Praca, Diamant


  • DST 27.12km
  • Czas 01:30
  • VAVG 18.08km/h
  • Sprzęt [R.I.P.] Diamant
  • Aktywność Jazda na rowerze

...

Poniedziałek, 11 sierpnia 2014 · dodano: 11.08.2014 | Komentarze 0

Do pracy zajechałem na jedenastą, ale musiałem trochę sił nałapać po ślubie Ewci i Dominika...

W sobotę rano przyjechali po nas Magda z Radkiem i ruszyliśmy pod Warszawę- droga spokojnie minęła, choć było trochę gorąco. Po dojechaniu na miejsce do siostry Ewy, szybkie przebranie się i pojechaliśmy do kościoła w Cegłowie (bardzo z resztą ładnego).
Po ślubie Młoda Para poszła z najbliższą rodziną na obiad, a my odwiedziliśmy Jeruzal, gdzie kręcono "Ranczo",  a potem wróciliśmy do domu Ewy siostry, gdzie urządziliśmy sobie popijawę czekając na resztę ;)

W niedzielę rano z Justką poszliśmy do Cegłowa, żeby spotkać się z Iwcią i Maćkiem, bo byliśmy umówieni na odebranie i przekazanie jego garnituru. Spotkanie trochę nam się przedłużyło, w efekcie końcowym wszyscy wylądowaliśmy u Ewy siostry i kontynuowaliśmy "wesele" :)

Powrót do Wrocławia grubo w nocy... Spanie w aucie, to nie spanie, więc dzień dzisiejszy poszedł właściwie na zmarnowanie. Do tego pogoda wcale nie nastrajała, bo odkąd wyszedłem z domu, aż do powrotu ciągle padało...
Ale dobrze, niech się wypada do szesnastego sierpnia.









Kategoria Diamant, Praca, Wrocław


  • DST 31.58km
  • Czas 01:38
  • VAVG 19.33km/h
  • Sprzęt [R.I.P.] Diamant
  • Aktywność Jazda na rowerze

...

Piątek, 8 sierpnia 2014 · dodano: 11.08.2014 | Komentarze 0

W pracy Kamil zorganizował kurs do hurtowni, więc na szybko zrobiłem swoją listę- dla Justki, trochę spóźnione na urodziny- komplet tarcz Shimano; dwieście trzy milimetry na przód i sto osiemdziesiąt na tył.



Do tego jeszcze przerzutkę na tył Shimano Deore Shadow Plus- coś, z czego osobiście jestem strasznie zadowolony, a brakowało nam tego u Justynki :)





Od dłuższego czasu nosiłem się z zamiarem kupienia nowego kasku; wybór stanął pomiędzy Ednura Singletrack, a Mavic Notch. Ostatecznie kupiłem Scott Vanish Evo- wygrała waga (i wygoda) oraz (nie ma się co oszukiwać) cena, która w hurcie była naprawdę przystępna i zachęcająca.


Kategoria Diamant, Praca, Wrocław


  • DST 26.86km
  • Czas 01:18
  • VAVG 20.66km/h
  • Sprzęt [R.I.P.] Diamant
  • Aktywność Jazda na rowerze

...

Czwartek, 7 sierpnia 2014 · dodano: 11.08.2014 | Komentarze 0

Rower Justynki po serwisie- wymiana sterów (już bez luzów!), linek i pancerzy, z przodu zamiana  tarczy na większą i ogólny przegląd.








  • DST 26.96km
  • Czas 01:13
  • VAVG 22.16km/h
  • Sprzęt [R.I.P.] Diamant
  • Aktywność Jazda na rowerze

...

Środa, 6 sierpnia 2014 · dodano: 06.08.2014 | Komentarze 0

W pracy wszyscy- trochę się poogarniało, trochę zamotek, ale atmosfera- mimo gej pary- spoko. :)

O siedemnastej skończyłem i zabrałem się za Justynki Canyona. Przyjechały nowe stery, więc grzechem było by nie wymienić od razu. Mimo ceny pozostawiają wiele do życzenia, ale wkrada się w to margines błędu mechanika ;) Pomijając to- linki i pancerze przerzutkowe wymienione ( na czerwone!) ;) Jutro powalczę dalej ze sterami, żeby Żona nie miała wrażenia, że jej kiera odpada ;)




A już niedługo, już na miesiąc...

"Błękit, jak twoje oczy,
A niebo ma morza ton.
W serce wymierzony pocisk,
Do szczęścia jest bliżej stąd.
Przeciągłe raporty cykad...
Przystanią jest każdy dzień.
Młodzieńcy na motocyklach-
Szkoda czas tracić na sen"





Czasami bywa tak, że...

Piątek, 1 sierpnia 2014 · dodano: 06.08.2014 | Komentarze 0

W końcu nadszedł długo wyczekiwany dzień wyjazdu do Świeradowa i Novégo Města pod Smrkem na singletracki... Wszystko przygotowane, dowiezione do pracy, pozostało więc czekać na to, aż Justynka przyjedzie pod wieczór do mnie do pracy, zapakujemy wszystko na pożyczonego z firmy busa.
Ekscytacja tym większa, że wszyscy z roboty znów uderzali na Rychleby, a my się wyłamaliśmy, bo to nasz wyjazd- nie dość, że ostatni przed kościelnym, to do tego jeszcze Justki urodziny. Namiot, ognisko, góry, rower i my.

W środku dnia, dość niespodziewanie, dzwoni Justynka i mówi, że rozmawiała z Kaśką i ma trochę lipę- nie dość, że nie dostała pracy we Francji, to dodatkowo straciła tą w Tychach, a żeby było śmieszniej, to z powodu zalegającego śniegu nie będzie jej wyprawy na Matterhorn, na którą czeka od roku... No i chciałaby, żebyśmy do niej przyjechali.
Początkowo się zdziwiłem, ale od razu powiedziałem, że nie- to miał być Twój urodzinowy wyjazd, wszystko mamy przygotowane pod Świeradów, a poza tym już trochę za późno na takie akcje; pomijając już fakt, że busa pożyczałem z pracy i mówiłem, że singletracki...
Jak Kaśka chce, to niech przyjedzie do nas i razem pojedziemy w Izery.
Stanęło na tym, że ona nie da rady przyjechać do nas, a my nie damy rady pojawić się u niej.

Reszta dnia w pracy zleciała strasznie opieszale, ale w końcu pojawiła się Justka. Dopakowaliśmy busa, zrobiliśmy zakupy spożywczo- alkoholowe na wieczór i wyjazd w ogóle i ruszyliśmy. Było już dobrze po dwudziestej pierwszej, gdy jadąc obwodnicą Wrocławia kierowaliśmy się na zjazd z autostrady w kierunku Zgorzelca. 
Rozmawiamy, śmiejemy się i ciągle w głowach siedzi nam nieszczęsna Kaśka- tyle razy nas do siebie zapraszała, a nam ciągle było nie po drodze tam wpaść. Tyle razy przyjeżdżała do nas, często na spontanie (czasem nawet na arcyspontanie); bywało, że- pomimo tego, że mieszka w Bieruniu- była z nami na wyjazdach, na które osoby z Wrocławia reagowały "bo za późno dajecie znać". Jak nie miał kto z nami jechać, to Kaśka właściwie była "pod ręką" mimo dzielącej nas odległości.
Popatrzyliśmy więc na siebie i prawie bez słów podjęliśmy decyzję, że zrobimy jej niespodziewankę i przyjedziemy.
Wszystko fajnie, ale byliśmy już na A4 w kierunku Zgorzelca. Znaleźliśmy (trochę błądząc... ;)) nawrotkę i znaleźliśmy się na tej samej drodze, ale w kierunku Katowic.
Pierwsza niemiła niespodzianka, rozczarowanie i trochę rezygnacja z naszego planu spotkała nas jeszcze na odcinku wrocławskim- niesamowity, ponadgodzinny korek od wysokości Kątów Wrocławskich aż za Bielany do bramek...
Nic to jednak- mimo chęci niespodziankowania, zadzwoniliśmy wcześniej do Kaśki, że będziemy (chociażby dlatego, żeby nie okazało się, że całą drogę jedziemy na darmo, bo jej na ten przykład nie ma... ;)); głupio więc byłoby się odmówić. ;)
Po drodze zastała nas już północ, droga trochę się ciągnęła, bo- jak się okazuje- autostrada wcale nie jest najszybsza; po drodze spotkały nas jeszcze dwa korki, wcale nie małe.
Kaśka w międzyczasie siedziała u znajomych w Tychach i kiedy w końcu trafiliśmy do tej śląskiej miejscowości po godzinie pierwszej, cały czas, przez telefon, służyła nam za dżipiesa ;)
Po dojechaniu do Anki i Maćka odbezpieczyliśmy nasze alkozapasy i zalegliśmy do rana.
Ku uciesze wszystkich, a Kaśki przede wszystkim.
Bo fajnie jest widzieć, że pomimo niewielkiej ilości snu nocy poprzedniej, jedenastu godzin pracy i blisko pięciu godzin w nocy za kółkiem (całuski i wielki szacun dla mojej Żony!)- kogoś tak cieszy nasz widok.

Miał być czas dla nas.
I był, bo okazało się, że dla nas jest ważniejsze to, że potrafimy zrezygnować ze swoich planów i pomóc komuś, kto tego potrzebuje.
Proste.




Kategoria Canyon, Praca, Wrocław


Flag Counter