Info

avatar Ten blog rowerowy prowadzi Ciacho1985 z miasteczka Jordanów Śląski / Wrocław. Mam przejechane 47167.64 kilometrów w tym 6908.79 w terenie. Jeżdżę z prędkością średnią 16.62 km/h i się wcale nie chwalę.
Więcej o mnie.

baton rowerowy bikestats.pl
button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl

Archiwum bloga

Wpisy archiwalne w kategorii

Z Sylwią

Dystans całkowity:2151.50 km (w terenie 539.50 km; 25.08%)
Czas w ruchu:81:44
Średnia prędkość:15.80 km/h
Maksymalna prędkość:59.00 km/h
Suma podjazdów:6470 m
Suma kalorii:11700 kcal
Liczba aktywności:61
Średnio na aktywność:35.27 km i 2h 20m
Więcej statystyk
  • DST 29.40km
  • Czas 02:29
  • VAVG 11.84km/h
  • VMAX 33.60km/h
  • Kalorie 305kcal
  • Sprzęt Rysiek
  • Aktywność Jazda na rowerze

Czechy, dzień pierwszy. Praga.

Sobota, 14 czerwca 2025 · dodano: 25.06.2025 | Komentarze 1

Szybki "urlop". 
W planach były Morawy i winnice, ale wstając po piątej stwierdziliśmy, że Praga jest może nie po drodze, ale w zasięgu, więc o nią zahaczyliśmy. 
Oczywiście po Nepomucena na Moście Karola.
W końcu! :-) 

W Pradze zaprakowaliśmy nad rzeką blisko dziesięć kilometrów od centrum, ale na rowerach szybko dojechaliśmy. Trasa wzdłuż Wełtawy bardzo fajna, gładka i raz dwa znaleźliśmy się w centrum. Trochę się pokręciliśmy, na rowerze jakoś tak fajniej szło zwiedzanie. Przy okazji trafiliśmy na festiwal wina na ndbrzerzu, więc było swoiste preledium całego wyjazdu ;-) 
Nocleg nad rzeką, na dziko, w bardzo przyjemnym miejscu. 

















  • DST 23.20km
  • Czas 01:17
  • VAVG 18.08km/h
  • VMAX 32.20km/h
  • Sprzęt Rysiek
  • Aktywność Jazda na rowerze

...

Wtorek, 3 czerwca 2025 · dodano: 04.06.2025 | Komentarze 2

Popołudniowa przejażdżka z okazji Międzynarodowego Dnia Roweru ;-) 




Kategoria Rysiek, Wioska, Z Sylwią


  • DST 21.30km
  • Teren 5.00km
  • Czas 01:06
  • VAVG 19.36km/h
  • VMAX 31.50km/h
  • Kalorie 260kcal
  • Sprzęt Rysiek
  • Aktywność Jazda na rowerze

...

Poniedziałek, 19 maja 2025 · dodano: 21.05.2025 | Komentarze 1

Popłudniowa przeażdżka. 
Po kilku dniach deszczu w końcu wyszło słońce :-) 







Kategoria Rysiek, Wioska, Z Sylwią


  • DST 25.30km
  • Teren 12.00km
  • Czas 01:54
  • VAVG 13.32km/h
  • VMAX 51.00km/h
  • Kalorie 304kcal
  • Sprzęt Rysiek
  • Aktywność Jazda na rowerze

Majówka 2025, dzień 3 - Jezioro Leśniańskie.

Sobota, 3 maja 2025 · dodano: 05.05.2025 | Komentarze 2

Rano spokojna kawka z widkiem na zamek Czocha i w drogę. 
Dziś zdecydowanie więcej poza asfaltem ;-) W planie było objechanie Jeziora Leśniańskiego i Złotnickiego, ale z uwagi na pogodę ograniczyliśmy objazd tylko do tego pierwszego. 
A i tak miejscami lekko nie było, bo w kilku miejscach trzeba było wypychać rowery mocno pod górę. Ale były fajne widoczki, a sam szlak też całkiem przyjemny :-) 
Na koniec zjechaliśmy jeszcze do samej Leśnej na kawę, wróciliśmy na kemping, zapakowaliśmy rowery i powrót w stronę domu. 
Zdążyliśmy właściwie w ostatniej chwili, bo przy pakowaniu rowerów zaczęło kropić, a przez całą drogę powrotną lało niemiłosiernie. 



































Św. Jan Nepomucen w Gryfowie Śląskim: 





  • DST 27.60km
  • Teren 5.00km
  • Czas 01:58
  • VAVG 14.03km/h
  • VMAX 33.00km/h
  • Kalorie 295kcal
  • Podjazdy 207m
  • Sprzęt Rysiek
  • Aktywność Jazda na rowerze

Majówka 2025, dzień 2 - Zittau i Trójstyk.

Piątek, 2 maja 2025 · dodano: 05.05.2025 | Komentarze 1

Drugi dzień majówki. 
Najpierw na spokojnie przemieścieliśmy się na poranną kawę bliżej jeziora, ale wiało niemiłosiernie, więc o posiedzeniu nad woodą nie było mowy. 
Na śniadanie podjechaliśmy jeszcze dalej, na Polską stronę, nad kolejne jeziorko. 
Następnie znów na Niemiecką stronę do Zittau, gdzie zostawiliśmy auto na parkingu i przesiedliśmy się na rowery. 
Na spokojnie podjechaliśmy nad kolejną zalaną kopalnię odkrywkową (znów ze świetnym terenami rekreacyjnymi i infrastrukturą) - Olberdorfer See. Stamtąd przez południową (i dość nieoczywistą) część Zittau na Trójstyk granic: Polskiej, Czeskiej i Niemieckiej. Co ciekawe, tylko Polskę i Czechy łączy mmostek, po którym można przejechać; żeby dostać się do Niemiec trzeba wrać do najbliższego mostu do Żytawy. Skorzystaliśmy więc z okazji i pojechaliśmy do Hradek nad Nisou na obiad. 
Na powrocie pokręciliśmy się chwilę po centrum i starówce Zittau i wróciliśmy do auta.
Po niespełna godzinie drogi zajechaliśmy na kemping w pobliżu zamku Czocha. 
Wieczorem ognisko i integracja przy nim :-) 










































Św. Jan Nepomucen w Gródku nad Nysą: 






  • DST 36.40km
  • Teren 5.00km
  • Czas 02:20
  • VAVG 15.60km/h
  • VMAX 30.70km/h
  • Kalorie 351kcal
  • Sprzęt Rysiek
  • Aktywność Jazda na rowerze

Majówka 2025, dzień 1 - Berzdorfer See.

Czwartek, 1 maja 2025 · dodano: 05.05.2025 | Komentarze 2

Majówkę czas zacząć :-) 
Plany były różne, jak zawsze - trochę bardziej lub mniej ambitne. 
A skończyło się na tym, że wieczór wcześniej zapakowaliśmy busika, zabraliśmy rowery i właściwie bez planu ruszyliśmy w stronę zachodniej granicy. 
Pierwszy nocleg na dziko po niemieckiej stronie nad jeziorem Berzdorfer See - sztucznym zbiornikiem zalanym po zlikwidowanej kopalni odkrywkowej. 
Dookoła i w okolicy fajne ścieżki, kilka miejsc na postój rowerem czy autem, nawet na dziko. 
Jezioro objechaliśmy, pokręciliśmy się po okolicy, doładowaliśmy rowery w dedykowanej stacji ładowania przy publicznej toalecie, posiedzieliśmy przy zachodzie słońca na pomoście i wróciliśmy do auta, bo po schowaniu się słońca za górami zaczęło pizgać niemiłosiernie ;-) 




























Św. Jan Nepomucen w Kostomłtach: 




  • DST 205.10km
  • Czas 14:00
  • VAVG 14.65km/h
  • VMAX 32.20km/h
  • Kalorie 1908kcal
  • Sprzęt Rysiek
  • Aktywność Jazda na rowerze

Pośród tulipanów.

Wtorek, 22 kwietnia 2025 · dodano: 25.04.2025 | Komentarze 2

Wreszcie przyszedł czas na zaplanowany dawno temu i długo wyczekiwany wyjazd do Holandii. 
Do samego końca pod znakiem zapytania, bo nie do końca wiedzieliśmy w jakim terminie, ale finalnie padło na święta. Nie wiedzieliśmy którym autem, co z noclegami, a na koniec Sylwia się pochorowała i już w ogóle do dnia wyjazdu był jeden wielki znak zapytania. 
Finalnie postawiliśmy na wyjazd busem, bo w razie czego awaryjnie można się w nim przespać i jest w miarę samowystarczalny.
Kilka noclegów mieliśmy już wcześniej zarezerwowanych. 

Głównm "celem" wycieczki było zobaczenie kwitnących tulipanów i to nam się udało idealnie - tydzień później byłoby już zdecydowanie za późno, optymalnie byłoby tydzień, dwa wcześniej. 
Tak więc było pedałowanie pośród pól pełnych tulipanów i innych kwiatków. 
Było jeżdżenie pomiędzy holenderskimi wioskami wśród wiatraków. 
Było jeżdżenie po większych i mniejszych miejscowościach. 
Pojeździliśmy też po muzeum z wiatrakami i zupełnie przypadkiem mieliśmy nawet okazję zwiedzenia wewnątrz osiemnastowiecznego wiatraka pomiędzy nowoczesnymi blokami (!).
Bardzo fajną opcją było wjechanie do Goudy i degustacje serów, samo miasteczko też całkiem urokliwe, choć tłoczne. 
Autem, bo autem, ale była też okazja przejażdżki po Europorcie w Rotterdamie. 
Duże wrażenie zrobiło na nas Haarlem, zwłaszcza starówka i ciągnące się w nieskończoność kanały i ścieżki rowerowe. 

Te ścieżki rowerowe w Holandii, to inna bajka i zupełnie inna opowieść. Da się dojechac wszędzie i to w bardzo komfortowych warunkach. Nawet w przypadku remontu drogi wyznaczone są objazdy dla rowerów. 

Autem też spoko - autem da się dojechać w miarę sprawnie i szybko wszędzie autostradami; z parkowaniem w centrum ciężej, ale zobaczyliśmy, że w razie potrzeby spokojnie można pojechac tam i nocować w aucie na dziko. 
Z resztą i taki nocleg nam się przytrafił na parkingu, pod zakazem nocowania, ale obyło się bezproblemowo i spokojnie. 

Odwiedziliśmy też największy wiosenny ogród z tulipanami - Keukenhof. Ponad trzy godziny chodzenia pośród kwiatków... Mega wrażenie. Do tej pory tulipany był dla mnie po prostu tulipanami, a tu okazuje się, że niekoniecznie ;-) 

Pogoda dopisała, poza jednym wietrznym wieczorem i jednym deszczowym przedpołudniem właściwie cały czas mieliśmy w miarę ciepło i dośc słonecznie. 
Wiadomo - słońce jest tam, gdzie my ;-) A zwłaszcza w żóltym busiku. 

Był też przejazd z rowerami przez hotel, bo ścieżka rowerowa była za nim i nie było innej opcji dojazdu. 

Było kilka pogoni za zachodem słońca (zdecydowanie później zachodzi tam, niż tu u nas).

Holandia tak samo, jak jest oczywista jest i nieoczywista. 
Stare ściera się z nowym i to często mało inwazyjnie i z przemyśleniem. 
Jest makietowo, przyjaźnie, z uśmiechem. 

Pozostał niedosyt, ale ten wyjazd był raczej badaniem miejsc i możliwości, bo z pewnością tam wrócimy. 
Mimo, że kraj nie jest duży, to jest całkiem sporo do zwiedzania, a że najlepiej rowerem, to tym lepiej. 

Odległość trochę spora, bo łącznie busikiem zrobiliśmy łącznie lekko ponad dwa tysiące siedemset kilometrów, ale było warto (busik super dzielny, mimo swojego wieku! Po drodze "pękło" mu pięćset dwadzieścia tysięcy kilometrów ;-))

Noclegi - pełen przekrój. Od apartamentu w Hadze w hotelu w parku z wanną z jaccuzzi, przez przyautostradowy hotel (bardzo przyjemny :-)), po dwa noclegi na statku zacumowanym w kanale w centrum Haarlem. Na dwóch noclegach w busiku kończąc :-) 

Bardzo przyjemny wyjazd; prawie tydzień minął nawet niewiadomo kiedy... 

Jedno jest pewne - jeszcze tam wrócimy, eby poodkrywać Królestwo Niderlandów z innej strony. 

Zdjęcia, jak najczęściej - bez ładu i składu, ale pośród tylu widzianych tulipanów ciężko się połapać co i kiedy było i w jakiej kolejności ;-) 










































































































































































































 















































































































































 









































































"Gdy przyszło brali stary wóz, co długo służył już; lecz ciągnął jeszcze stówę stary grat. Popękał lakier, brzęczą drzwi, rwie sprzęgło - no to cóż? Pod krzywym dachem lepiej widać świat... Zjeździli mapę już na zchód, wschód, od dołu wzwyż i każdy nowy szak znajomy był..." 





  • DST 16.50km
  • Teren 2.00km
  • Czas 01:15
  • VAVG 13.20km/h
  • VMAX 30.10km/h
  • Sprzęt Rysiek
  • Aktywność Jazda na rowerze

...

Niedziela, 13 kwietnia 2025 · dodano: 14.04.2025 | Komentarze 0

Niedzielnie i słonecznie. 
I w końcu ciepło. 








Kategoria Rysiek, Wioska, Z Sylwią


  • DST 24.40km
  • Teren 5.00km
  • Czas 01:22
  • VAVG 17.85km/h
  • VMAX 32.90km/h
  • Kalorie 253kcal
  • Sprzęt Rysiek
  • Aktywność Jazda na rowerze

...

Piątek, 4 kwietnia 2025 · dodano: 06.04.2025 | Komentarze 1

Popołudniowo. 
Pałac w Mańczycach z bliższej perspektywy niedostępny - teren prywatny, zostaliśmy wygonieni. 
A szkoda, bo mimo, że ruina, to jest na czym oko zawiesić. 








Kategoria Rysiek, Wioska, Z Sylwią


  • DST 57.70km
  • Czas 02:40
  • VAVG 21.64km/h
  • VMAX 47.10km/h
  • Temperatura 6.0°C
  • Kalorie 682kcal
  • Podjazdy 1096m
  • Sprzęt Rysiek
  • Aktywność Jazda na rowerze

Dookoła Ślęży.

Niedziela, 16 marca 2025 · dodano: 17.03.2025 | Komentarze 1

Korzystając z tego, że już zdecydowanie lepiej się czułem wybraliśmy się na niedzielną przejażdżkę. Pogoda w sumie sprzyjała, było słonecznie i całkiem ciepło, ale miejscami nieprzyjemny wiatr dawał się we znaki. 
Trasa, któą zaplanowałem na zeszły tydzień, ale nie wypaliło - dookoła Ślęży na spokojnie asfaltem. Trochę przypadkowo załapał się z nami Franek, który słabo znał tereny "z tamtej" strony Ślęży, więc spontanicznie rozszerzyliśmy trasę o wiatrak w Gogołowie. 
Ogólnie ta zachodnia strona Ślęży wydaje się być jakaś taka mniej zabudowana i spokojniejsza, ale o dziwo na wielu dachach widac było jeszcze śniego po czwartkowych śnieżycach. 
Wycieczka, mimo, że wszyscy na elektrykach, to w spokojnym tempie i fajnie było razem pokręcić :-) 








 


















Flag Counter