Info

avatar Ten blog rowerowy prowadzi Ciacho1985 z miasteczka Jordanów Śląski / Wrocław. Mam przejechane 47167.64 kilometrów w tym 6908.79 w terenie. Jeżdżę z prędkością średnią 16.62 km/h i się wcale nie chwalę.
Więcej o mnie.

baton rowerowy bikestats.pl
button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl

Archiwum bloga

Wpisy archiwalne w kategorii

Z Sylwią

Dystans całkowity:2151.50 km (w terenie 539.50 km; 25.08%)
Czas w ruchu:81:44
Średnia prędkość:15.80 km/h
Maksymalna prędkość:59.00 km/h
Suma podjazdów:6470 m
Suma kalorii:11700 kcal
Liczba aktywności:61
Średnio na aktywność:35.27 km i 2h 20m
Więcej statystyk
  • DST 17.90km
  • Teren 3.50km
  • Czas 01:29
  • VAVG 12.07km/h
  • VMAX 38.80km/h
  • Temperatura 7.0°C
  • Kalorie 214kcal
  • Podjazdy 100m
  • Sprzęt Rysiek
  • Aktywność Jazda na rowerze

Bystrzyca Górna.

Niedziela, 9 lutego 2025 · dodano: 09.02.2025 | Komentarze 2

Szybki, weekendowy wypad. 
Trochę pieszo, trochę na rowerach. 
Nocleg w "naszym" miejscu i pokoju ;-) 

Pieszo zwiedzony kościół Pokoju w Świdnicy i replika samolotu Czerwonego Barona w parku. 

Rowerowo objechaliśmy Jezioro Lubachowskie i pobłąkaliśmy się po Bystrzycy Górnej. 
Zalew nabiera wody, ale awaria jednego ze spustów jak była, tak jest. 

Pogoda dopisała, mimo, że nad ranem auto i rowery zamrożone, a popołudniu czuć było chłodek - w ciągu dnia w słońcu całkiem przyjemnie. 























 










Kategoria Góry, Rysiek, Z Sylwią


  • DST 6.00km
  • Temperatura 5.0°C
  • Podjazdy 15m
  • Sprzęt Nie mój ;-)
  • Aktywność Jazda na rowerze

Kołobrzeg.

Poniedziałek, 3 lutego 2025 · dodano: 06.02.2025 | Komentarze 2

Kilkudniowy wyjazd na ferie do Kołobrzegu. 
Było morze, była pogoda, nawet chwila na wypozyczonym w hotelu rowerze się znalazła :-)
















No i... sprzedałem Canyona. 
Tym samym, po raz pierwszy od nie pamiętam kiedy mam... tylko jeden swój rower 8-) 

Kategoria Z Sylwią


  • DST 70.50km
  • Teren 10.00km
  • Czas 04:05
  • VAVG 17.27km/h
  • VMAX 33.60km/h
  • Kalorie 715kcal
  • Sprzęt Rysiek
  • Aktywność Jazda na rowerze

Świnoujście.

Poniedziałek, 18 listopada 2024 · dodano: 22.11.2024 | Komentarze 2

"Szybki" wyjazd do Świnoujścia. 
Kilomerty zbiorcze z całego wyjazdu. 
Było trochę rowerowo, trochę spacerowo, w zależności od pogody. A ta dopisała różnie - trochę słońca, czasem trochę deszczu; ogólnie wietrznie i raczej zimno. W przedostatni dzień pogoda totalnie nie na rower, bo i śniegu trochę popdało. A w dzień wyjazdu mimo lekkiego mroziku słonecznie...
No cóż, koniec listopada. 
Budki z lodami zmieniły się w budki z rzanym winem. Turystów jak na lekarstwo, ale mimo to dość sporo ludzi. 
Rowerowo odwiedziliśmy Niemcy i ichniejsze ścieżki rowerowe (trzeba będzie wrócić! :-)), trochę pokręciliśmy się po samym mieście. 
O dziwo nie da się już normalnie dojechac do latarni morskiej i Fortu Gerharda. Przepłynęliśmy promem przez Świę, pojechaliśmy tak, jak zawsze jeździłem, ale nie dało się dojechać - przy terenie gazoportu stała Straż Graniczna, wszędzie szlabany i brak dojazdu. Jeżeli ktoś chce sobie zwiedzić Fort i latarnię, to można sobie popłynąć statkiem - coś ponad siedemdziesiąt złotych i za trzy godziny powrót. 
(Jakbym robił szlak latarni morskich i napotkał takie udziwnienie na początku lub końcu trasy, to nieźle bym się wkurzył...)
No ale był "wiatrak" i przejażdżka po plaży ("chcesz wracać plażą?" - "dwa dni na to czekam!" :-)).
Świnoujście mocno się zminiło względem tego, co zapmaiętałem z młodzieńczych lat - wszystko totalnie zabudowane, rozbudowane, chociaż jakiś pomysł i zamysł w tym jest. 
Mimo nie do końca przypasowanej pogody, to fajnie było przejechać te ponad pięćset pięćdziesiąt kilometrów autem w jedną stronę. 
W tym roku zaliczyliśmy już wschodnią granicę Polski na Mierzei, zachodnią w Świnoujściu i połdniową ze Słowacją w Tatrach. 
Nieźle, jak na jeden rok. 

Zdjęcia bez ładu i składu. 






































































Kategoria Rysiek, Z Sylwią


  • DST 20.00km
  • Teren 5.00km
  • Czas 01:23
  • VAVG 14.46km/h
  • VMAX 28.00km/h
  • Podjazdy 237m
  • Sprzęt Rysiek
  • Aktywność Jazda na rowerze

Po Wrocławiu vol 3.

Niedziela, 3 listopada 2024 · dodano: 05.11.2024 | Komentarze 0

Na powrocie zostawiliśmy auto na parkingu Park & Ride na Księżu Małym, pojechaliśmy na "kilometrowy most" i robiąc pętlę przez Trestno, Blizanowice i Opatowice wróciliśmy do auta. 
Kilometrowy most faktycznie ma kilometr - Sylwia sprawdziła, dziwiła się skąd ta nazwa ;-) 
W Parku Wschodnim miała się odbyć akurat gra terenowa "Noc Upiorów", więc była ciekawa sceneria. Była też zamiana rowerów, żeby Sylwia w końcu mogła przetestować Ryśka. Spodobało się "zbieranie" i grzanie siodełka. No i zmiana biegów manetką Enviolo z ludzikiem, który albo jedzie po płaskim, albo się wspina ;-) 
Kiedyś to była moja stała pętelka, jak jeszcze mieszkałem przy Opolskiej na Księżu; dużo się pod drodze pozmieniało, zwłaszcza w pobliżu samego Księża - miasto wchłania coraz więcej przestrzeni, które kiedyś były wolne, a przy niedawno wybudowanej Aleii Wielkiej Wyspy, to już w ogóle szok. To co kiedyś było ścieżką pośrodku niczego nagle jest szeroką DDR, ludzi sporo, no szok... 
Fajnie było pojeździć tymi swoimi traskami po starych śmieciach, zobaczyć co i jak się zmieniło, a co jednak z biegiem czasu jedank pozostało bez zmian. 
Póki co. 
Od dawna nie mieszkamy(y) we Wrocławiu; ja po drodze zahaczyłem o Brzeg, Brzozowiec, Wrocław rowerowo był głównie przejazdem, albo po coś. No i fajnie było tak pojeździć zupełnie na luzie po (nie)znanych miejscach, zobaczyć je na nowo, powspominać. Naprawdę bardzo udany wyjazd. 
Dojazd do Wrocławia był na rowerze, powrót już autem. 

Jesień w pełni, rok prawie zamknięty.
Niebawem może przyjdzie czas na pierwsze podsumowanie Ryśka, bo już ma najechane ponad pięćset kilometrów. 
I na test bagażnika na hak Thule też może się znajdzie czas, bo to jedena z lepszych w tym roku nabytych rzeczy.
Może. 
;-)






 





























  • DST 30.50km
  • Teren 15.00km
  • Czas 02:22
  • VAVG 12.89km/h
  • VMAX 22.70km/h
  • Podjazdy 278m
  • Sprzęt Rysiek
  • Aktywność Jazda na rowerze

Po Wrocławiu vol 2.

Sobota, 2 listopada 2024 · dodano: 05.11.2024 | Komentarze 1

Na spokojnie po Wrocławiu. 
Były głównie wały, liczenie przejechanych mostów, podziwianie jesieni, którą miejscami widać było już caraz mniej, a niekiedy prawie wcale. 
Bardzo fajna przejażdżka zakończona późnym obiadem i powrotem ściażkami przez miasto - naprawdę, co jestem we Wrocławiu, to mam wrażenie, że te DDR wyglądają coraz to lepiej i jest coraz to większa spójność tras. 






 




















 




















  • DST 11.00km
  • Czas 01:02
  • VAVG 10.65km/h
  • VMAX 23.80km/h
  • Podjazdy 90m
  • Sprzęt Rysiek
  • Aktywność Jazda na rowerze

Po Wrocławiu vol 1.

Piątek, 1 listopada 2024 · dodano: 05.11.2024 | Komentarze 0

W ciągu dnia grobbing z Mamą po Osobowicach. 
Wieczorem przejażdżka z Sylwią do znajomego z zahaczeniem o Osobowice, bo chciała zobaczyć duży cmentarz po zmroku. 
Zobaczyliśmy niewiele, ludzi mimo pory multum, ciężko momentami było się przepchać z rowerami.










  • DST 47.20km
  • Teren 10.00km
  • Czas 02:59
  • VAVG 15.82km/h
  • VMAX 50.40km/h
  • Podjazdy 660m
  • Sprzęt Rysiek
  • Aktywność Jazda na rowerze

Velo Czorsztyn.

Czwartek, 24 października 2024 · dodano: 25.10.2024 | Komentarze 1

No i trzeci dzień. Od początku roku chcieliśmy tu przyjechać, a wyszło, że trafiliśmy pod koniec.
Od rana mgła. Ale to taka, e wychodzodząc na poranną fajkę nic nie było widać. 
Potem, wjeżdżając wyżej, mgła i chmury zaczęły ucikać. 
Było chłodno. 
Raz na czapkę z daszekiem, raz na taką z uszami. 
I tylko z rękawiczką było ciężko. 
Ręce zmarznięte, uszy też; kolana również, dłonie też, bo ciężko było założyć rękawiczkę na zaszyte miejsce. 
Nie minej - fajna trasa. "Marzenie" spełnione. 
:-) 





















































 












  • DST 40.40km
  • Czas 02:28
  • VAVG 16.38km/h
  • VMAX 44.00km/h
  • Podjazdy 530m
  • Sprzęt Rysiek
  • Aktywność Jazda na rowerze

Velo Dunajec (ułamek).

Środa, 23 października 2024 · dodano: 25.10.2024 | Komentarze 0

Z rana a, chwila wygrzebywania się i ruszylismy na Velo Dunajec ( tym ułamku, w którym mogliśmy sobie na to pozowolić). 
Pora roku z jednej strony nie sprzyjała, bo zimno, mgliście, mocno ograniczjąca widoki. 
A z drugiej - mały ruch, mocno kameralnie, bardzo kolorowo. Gdyby nie chłod zaglądający w uszy, w palce u stóp i rąk, to byłoby jeszcze przyjemniej. 
I ta feria barw - jesień w całej swojej krasie i kolorowości. 
Sporo podjazdów, zwłaszcza na powrocie, żeby dotrzeć do auta. 
Było mgliście chłodno i dawno po zmroku. 
Po podjechaniu do auta, jak było już ciemno stwiedziliśmy, że dokręcimy do "okrągłej" czterdziestki. Po powrocie, przy pakowaniu rowerów na bagaznik na haku auta ześlizgnęła mi się ręka i dość nieprzyjemnie rozhratała przy kciuku. 
Jak tylko zobaczyłem, to poprosiłem Sylwię, żeby nie patrzyła, bo dość nieprzyjemnie wyglądało. 
Wyszło, jak wyszło, skończyliśmy na SOR w Nowym Targu, bo nie widziałem sensu sprzeciwu ;-) Zaszyli, choć nomalnie to bym z tym pewnie chodził do zagojenia. 
NIe ważne. Dwadzieścia jeden minut od wejścia do wyjścia . 
Wesoły wyjazd się zrobił - wczoraj Sylwia obtłuczone kolano, dziś ja szyta ręka ;-) 
Do końca dnia mgła nie ustępowała, anie w drodze z i do Nowego Targu, jak i w nowym miejscu nad Jeziorem Czorsztyńskim. 
Jedno wielkie mleko... 





























































 











  • DST 42.00km
  • Teren 15.00km
  • Czas 02:10
  • VAVG 19.38km/h
  • VMAX 59.00km/h
  • Podjazdy 630m
  • Sprzęt Rysiek
  • Aktywność Jazda na rowerze

Spod samiuśkich Tatr ;-)

Wtorek, 22 października 2024 · dodano: 25.10.2024 | Komentarze 1

No i jak zawsze, przynajmniej ostatnimi czasy - dość spontanicznie. 
Miał być urlop i wyjazd z chłpakami tydzień wcześniej, ale nie pykło na wielu płaszczyznach. Od czasowych, przez finansowe, po organizacyjne po różne oczekiwania chyba wszystkich. 
Przełożyłem urlop o tydzień i pojechaliśmy z Sylwią w Pieniny.
Trochę na spontanie, bo wyjazd miał być od środy do piątku, a wyszło, że wyjechaliśmy w poniedziałek po pracy pod wieczór. 
Kawał drogi, same nudne autostrady, dopiero pod koniec się rozkręciło i zrobiło się mgliście ;-) Nocleg na pierwsze dwie noce zarezerwowany dosłownie na ostatnią chwilę, ale się udało. I to udało się bardzo fajnie. Miejsce takie, że gdyby nie odległość, to miłoby było tam powrócić... ;-)
Zajechaliśmy przed północą, zameldowaliśmy się, szybkie spanie i rano... mróz na dworze. Rowery na aucie zamarznięte, po nocnej mgle zaczęliśmy widzieć coś więcej dookoła i okazało się, że jesteśmy prawie w wysokich górach ;-) 
Kawa, śniadanie, spokojne czekanie na opadnięcie mgły i nabranie temperatury w powietrzu (nad ranem było na minusie półtora stopnia) i na rowery. 
Nie do końca wiedzielismy gdzie jesteśmy i gdzie mamy jechać, ale wymyśleliśmy sobie pętelkę, która dość fajnie się zamknęła i wyszło te czterdzieści kilometrów z Tatrami w najbliższej okolicy. 
Fajnie, ale następnym razem, jeżeli tu trafimy, to podjazd autem pod szlak i dalej rowerowo wśród gór - naprawdę robią wrażenie, a jest cikawy szlak, który prowadzi pośród gór. 
No i jesień. Tu szybciej jest ciemno i chłodno. 
Trochę podjazdów, które nawet na elektrykach nie były takie proste, trochę szybkich zjazdów, gdzie w cieniu było naprawdę chłodno. 
No i wywrotka Sylwii po drodze, która nie wyglądała dobrze, ale jakoś się pozbierała i dojechaliśmy do końca. 
W tych stronach sezon się skończył - uświadczyć otwartą knajpę, żeby coś zjeść, to cud; dobrze, że mieliśmy swój prowiant do odgrzania na miejscu. 
Wieczorem wymęczeni chłodem, kilometrami i podjazdami od razu poszliśmy spać, a mgła znowu dała o sobie znać i zza okna nie było widać dosłownie nic. 

Wysokie góry, dawno w takich nie byłem; zupełnie inaczej niż "w naszych stronach"...



















































  • DST 25.00km
  • Teren 10.00km
  • Czas 01:28
  • VAVG 17.05km/h
  • VMAX 40.70km/h
  • Kalorie 305kcal
  • Podjazdy 112m
  • Sprzęt Rysiek
  • Aktywność Jazda na rowerze

Na grzyby.

Wtorek, 8 października 2024 · dodano: 09.10.2024 | Komentarze 0

Popołudniowo - wieczorna przejażdżka na grzyby. 
Więcej błota, niż grzybów, ale przejażdżka udana.
Głównie kanie i opieńki, na kolację wystaczyło. 
Lasy mało znane, trzeba trochę się tu pokręcić po okolicy, żeby znaleźć "swoje" miejsca. Nie mniej grzyby są, bo widać było po nich ślady, ale ktoś nas ubiegł ;-)
Powrót lasem po ciemku. Przednia lampka daje radę ;-)











Kategoria Rysiek, Wioska, Z Sylwią


Flag Counter