Info

avatar Ten blog rowerowy prowadzi Ciacho1985 z miasteczka Jordanów Śląski / Wrocław. Mam przejechane 47167.64 kilometrów w tym 6908.79 w terenie. Jeżdżę z prędkością średnią 16.62 km/h i się wcale nie chwalę.
Więcej o mnie.

baton rowerowy bikestats.pl
button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl

Archiwum bloga

Wpisy archiwalne w kategorii

Z Sylwią

Dystans całkowity:2151.50 km (w terenie 539.50 km; 25.08%)
Czas w ruchu:81:44
Średnia prędkość:15.80 km/h
Maksymalna prędkość:59.00 km/h
Suma podjazdów:6470 m
Suma kalorii:11700 kcal
Liczba aktywności:61
Średnio na aktywność:35.27 km i 2h 20m
Więcej statystyk
  • DST 8.00km
  • Sprzęt [R.I.P] Quip
  • Aktywność Jazda na rowerze

Świeradów

Sobota, 7 września 2024 · dodano: 10.09.2024 | Komentarze 0

Dojazdowo Qupkiem po Świeradowie.

  • DST 60.00km
  • Teren 40.00km
  • Podjazdy 1024m
  • Sprzęt [R.I.P] Quip
  • Aktywność Jazda na rowerze

Singltrek pod Smrkem.

Sobota, 7 września 2024 · dodano: 09.09.2024 | Komentarze 0

Wyjazd trochę spontaniczny. Jakiś czas temu padł pomysł od chłopaków z pracy z Nowej Soli, żeby pojechać. W piewszej chwili miałem pojechać sam, ale wyszło tak, że pojechaliśmy razem. 
Jak to na singlach - zjazdy i podjazdy ;-) Wszyscy obolali, bo rower górski nie jest jednak już codziennością, albo nigdy nie był, ale uśmiechy z gęb po przejechaniu kolejnego odcinka nie schodziły :-) Było też trochę strachu, kilka wywrotek, a jeden uczestnik skończył na szyciu w szitalu w Lubaniu. No ale to MTB, tu się jeńców nie bierze ;-) Nie ważne czy na e-bike czy na "normalnym" :-) Rany się zagoją, ból przeminie i znów będzie chciało się wracać :-)

Są góry, w których czuję się obco, a są takie, w których czuję się jak u siebie. 
W Izerach czuę się jak w domu. 
W schronisku, aucie, namiocie czy w górskim schronie. 
Gwiazdy zawsze tak samo tam świecą; czasem nie chce się juz patrzeć. 
Zawsze. 
Wszystko zjeżdżone, zobaczone, ale zawsze chętnie się wraca. 
Taki Miłomłyn, ale na południu.
Tym razem na e-bike. 
Fajnie, bo wszyscy zadowoleni. Były śmiechy, była i zabawa. Na elektrychach, ale fajnie, naprawdę - polecam. 

Do spania było daleko, ale fanie, bo cicho. Można było odpocząć

Napradę - to moje góry. 

Zdjcia bez ładu, jak zawsze. 



















 







 




























  • DST 135.00km
  • Teren 70.00km
  • Sprzęt [R.I.P] Quip
  • Aktywność Jazda na rowerze

Wakacje 2024 - vol.2.

Niedziela, 25 sierpnia 2024 · dodano: 02.09.2024 | Komentarze 1

Kilometry z całego wyjazdu zbiorczo, bo ciężko byłoby podzielić na dni. 
No ale może od początku. 
Taka trochę niespodziewana i "spontaniczna" druga część wakacji... Pierwotnie urlop wypisałem na jeden dzień robiąc sobie długi weekend korzystając z święta w czwartek; potem pomyślałem, że z nikim nie koliduję w pracy, to wezmę jeszcze kilka dni, potem znów zerknąłem w kalendarz i kolejne kilka dni... i jakoś tak wyszło, że się "uzbierało" bite dwa tygodnie. 

Zaczęło się od tego, że w niedzielę odwiozłem Sylwię do rodziców na wioskę. Miałem wpaść na kawę, a zostałem na noc. Bardzo fajnie wyszło, genialne miejsce, przyjaźni i ciepli ludzie. 
Potem była "Świętokrzyska Ibiza". 
Bardziej stacjonarnie, ale fajnie, napawdę. 
Domki, woda, plażowanie - odsłona druga w tym roku. Dotychczas nie moja bajka, ale coś w tym jest. Patrzenie na dzieciaki, oczy dookoła głowy. Zawracanie sobie głowy właśnie dzieciakami, a nie pierdołami. Loża szyderców, która niedawno przecież była po "tej" stronie, teraz patrząca od drugiej strony...
Nawet cymbergaje, stojaki do boksowania i inne tego typu "atrakcje" gdzieś cichną. Te wszystkie stragany z durnostojkami, magnesikami, pluszakami, czapeczkami i kapeluszami.
To nigdy nie było moją bajką, ale... no właśnie. Błyo fajnie. Naprawdę. Więc ważne chyba to gdzie i z kim. A nie co i jak. 

Po Sielpi przyszła chwila dla siebie. Miało być rowerowanie wokół kopalni i Bełchatowa, ale jak zasiadałem nad jeziorem tak, nie chciało mi się ruszać. Był czas gospodarczy, pranie, suszenie, wymiana kulki wybieraka biegów w busiku, kąpiele w jeziorze, nuggetsy zjdzione przez łabędzia i chwila na poważne tłumaczenia "lokalsom", że źle trafili. 
Ścieżki objechane busikiem, a nie rowerowo, ale polecam. Naprawdę fajne tereny. 

Potem szybki przeskok autem przez pół Polski, wieczór i noc w Miłomłynie i kierunek na Mierzeję Wiślaną. Pierwszy raz tam byłem i... jest naprawdę fajnie! Zdecydowanie "lepiej" i bardziej kameralnie niż nad "typowym" morzem. Do tego fantastyczne ścieżki rowerowe, plaże jakieś takie bardziej dzikie, mniejscowości jakby mniejsze ;-) Bardzo fajnie, z pewnością będzie trzeba wrócić.
Noclegi na dziko, na skarpie od strony Zalewu, do morza kawałek.
Z jednej strony można było porzegnać słońce topiące się w morzu, a z drugiej powitać przy ognisku wstający na Zalewem Wiślanym księżyc. 
Naprawdę fajne miejsce. 

Następnie powrót i szybkie odwiedziny w Miłomłynie (a jakże!) na szybki prysznic i śniadanie i skończyliśmy... w Warszawie na Męskim Graniu (również z noclegiem na dziko w centrum Warszawy :-)). 

Wyszło niespodziewanie długo, mocno urozmaicenie i bardzo fajnie; takie trochę pożegnanie wakacji i ciepłych dni, bo zdecydowanie wieczorami czuć już jesień. 

Autem: 1850km po Polsce. 
Rowerami: 135km (zbiorczo z całego wyjazdu). 
Wszystkie noclegi na dziko. 

Zdjęcia losowo, jak zawsze. 






 















































































































  • DST 54.00km
  • Teren 10.00km
  • Sprzęt [R.I.P] Quip
  • Aktywność Jazda na rowerze

Dolina Baryczy.

Niedziela, 28 lipca 2024 · dodano: 06.08.2024 | Komentarze 1

Sobota pracująca, a po pracy wypad w Dolinę Barczy. 
Nocleg w busiku nad Baryczą, a niedziela rowerowa. 
Miała być trasa z Milicza do Żmigrodu, ale najpierw trochę pokręciliśmy się w okolicy samego Milicza, Grabownicy i stawów milickich. Finalnie dojechaliśmy do Sułowa, gdzie zawróciliśmy już do auta, bo zrobiło się późno, a trzeba było jeszcze wrócić. 
Pogoda mocno w kratkę; od wieczora do rana padało, nad ranem też trochę deszczu. Potem w ciągu dnia pochmurno z przejaśnieniami i chwilowymi opadami. I z mocnym wiatrem...
Fajnie spędzona niedziela, choć mocno spontanicznie to wszystko wyszło.
Największym hitem, jak dla mnie, był tramwaj w środku wioski przerobiony na... biblioekę :-)














































































  • DST 130.00km
  • Teren 40.00km
  • Sprzęt [R.I.P] Quip
  • Aktywność Jazda na rowerze

Wakacje 2024 - Niechorze.

Środa, 24 lipca 2024 · dodano: 31.07.2024 | Komentarze 1

Wakacje 2024. 
Kilometry rowerowe zbiorcze z całego wyjazdu. 
Wakacje inne niż dotychczas, przynajmniej od bardzo dawna. Po pierwsze nie busikiem, po drugie mocno stacjonarnie :-) Mimo to kilometrów rowerem więcej, niż podczas ostatnich wakacji... 
Inaczej, ale bardzo fajnie. Skoda zapakowana po dach, na pokładzie trzy osoby, w tym jedna mocno niepełnoletnia, i trzy rowery. Było plażowanie, opalanie, trochę morskiej wody, trochę zwiedzania i trochę kręcenia rowerem. Były zachody i wschody słońca i nawet śpiewy przy gitarze (nie moje ;-)). Mimo początkowej niechęci najmłodszego członka ekipy, to z czasem wyjazdy na rowerze, choćby na lody, weszły trochę w krew i potem jakoś sam z siebie sięgał po rower :-) 
Mimo wielu obaw z wielu powodów przed wyjazdem, to wyszło chyba całkiem nieźle. 
Zdjęcia bez ładu i składu. 




































































































W samym Niechorzu jest bardzo fajny park miniatur z latarniami morskimi. 
Można szybko zaliczyćcałe wybrzeże i szlak latarni :-) 





























































































  • DST 60.00km
  • Teren 4.00km
  • Sprzęt [R.I.P] Quip
  • Aktywność Jazda na rowerze

Do Wrocławia.

Sobota, 8 czerwca 2024 · dodano: 11.06.2024 | Komentarze 0

Do Wrocłwia na koncert Dawida Podsiadło. 
Trochę nie moja muzyka, nie mój klimat, ale fajnie było. 
Pierwszy raz w życiu widziałem tyle ludzi na jednym spędzie w jednym miejscu :-)
Niezłe show, fajnie było wziąć w tym udział. 
A że pogoda dopisała, to żal nie było pojechać rowerem, chociaż w pierwszym wariancie była wersja jechania autem... ;-) 











  • DST 90.00km
  • Teren 50.00km
  • Sprzęt [R.I.P] Quip
  • Aktywność Jazda na rowerze

Rajd Koguta & Mazury.

Środa, 5 czerwca 2024 · dodano: 13.06.2024 | Komentarze 1

Kilometry z wyjazdu zbiorcze. 

Autem: blisko 1700 kilometrów. 
Rowerami objazdowo: równo 90 kilometrów. 
Tydzień spania w aucie, poza dwoma noclegami na kempingu, to wszytkie na dziko. 
Objechae Jezioro Mamry. 

Sam rajd - "gorszy" niż w zwszłym roku, Organizatorzy się pewnie starali, ale nie wyszło. 
Mimo wszystko fajnie było zobaczyć te wszystkie auta, potrąbić sobie z innymi na przejazdach i mijankach na trasie. 
No i kasa na chore dzieciaki. W końcu to rajd charytaywny. 

Rowery dały radę, busik też :-) 
W Mamerkach zachciało się nam offroadów i urwałem pompę wspomagania, ale pan mechanick z wioski obok ogrnął niemal od ręki. 
A przed wyjazdem trzeba było wymienić jeden z dwóch akumulatorów postojowych. Gruby - on dopiero po tylu latach i zimach padł na amen, prawie do końca był sprawny i działał. :-P

Na koniec Miłomłyn. 
Zawsze żal wracać stamtąd... 

Zdjęcia bez ładu i składu. 




















































































































































































































































  • DST 16.00km
  • Podjazdy 90m
  • Sprzęt [R.I.P] Quip
  • Aktywność Jazda na rowerze

...

Czwartek, 23 maja 2024 · dodano: 24.05.2024 | Komentarze 0

Popołudniowa przejażdżka po truskawki do Łagiewnik i nad Staw Trzcinowy. 
Fajne są te długie wieczory... 





Kategoria Quip, Wioska, Z Sylwią


  • DST 17.00km
  • Teren 12.00km
  • Sprzęt [R.I.P] Quip
  • Aktywność Jazda na rowerze

...

Wtorek, 21 maja 2024 · dodano: 22.05.2024 | Komentarze 0

Popołudniowa przejażdżka. 
Postój nad stawem w Stoszowie, w tle masyw Ślęży i Raduni.

Kategoria Quip, Wioska, Z Sylwią


  • DST 4.00km
  • Aktywność Wędrówka

...

Niedziela, 12 maja 2024 · dodano: 12.05.2024 | Komentarze 0

Niedzielne popołudnie na Wzgórzach Kiełczyńskich. 
Młodego udało się trochę zainteresować geocachingiem (odkryliśmy dwie skrytki!), trochę pochodziliśmy. 
W kościele w Kiełczynie (oczywiście nawa główna i ołtarz do zobaczenia zza kraty...) ciekawy odrestaurowany konfesjonał z 1934 roku. Fajnie, że zachowane zostały oryginalne napisy i rzeźbione serce gorejące. 
Najciekawszy był jednak pomnik ku pamięci ofiar I Wojny Światowej położony na końcu ścieżki w lesie. Wysoki, kamienny cokół zwieńczony figurą leżącego lwa. Na Trzech stronach cokołu nazwiska poległych w Wielkiej Wojnie z samego Kiełczyna i pobliskich miejscowości. Pomnik odrestaurowany w 2006 roku, w 1925 uznany za najpiękniejszy z tego typu monumentów na terenie ówczesnych Niemiec. 
Faktycznie, biorąc pod uwagę inne z tego okresu, to jest dość okazały i robi wrażenie. 

(Choć jak dla mnie, to póki co wygrywa ten z Brzegu. Co prawda wzniesiony trzy lata później, bo w 1928 roku, ale w "latach świetności" był bardzo okazały - pięć wysokich kolumn, każda symbolizująca jeden rok wojny, na każdym miecz wbity rękojeścią do dołu), dwie "hale" po bokach, duży staw przed... Aktualnie już nie Pomnik Poległych w Parku Peppela, a tzw. "kwadratówka"(ostatnimi laty rewitalizowana") w Parku Przyrody. Z kolumn nie zostało nic poza pięcioma "donicami" na kwiaty, choć bardziej na śmieci. Polecam do zobaczenia TUTAJ.)





















Flag Counter