Info

avatar Ten blog rowerowy prowadzi Ciacho1985 z miasteczka Jordanów Śląski / Wrocław. Mam przejechane 47167.64 kilometrów w tym 6908.79 w terenie. Jeżdżę z prędkością średnią 16.62 km/h i się wcale nie chwalę.
Więcej o mnie.

baton rowerowy bikestats.pl
button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl

Archiwum bloga

Wpisy archiwalne w kategorii

Z Sylwią

Dystans całkowity:2151.50 km (w terenie 539.50 km; 25.08%)
Czas w ruchu:81:44
Średnia prędkość:15.80 km/h
Maksymalna prędkość:59.00 km/h
Suma podjazdów:6470 m
Suma kalorii:11700 kcal
Liczba aktywności:61
Średnio na aktywność:35.27 km i 2h 20m
Więcej statystyk
  • DST 18.00km
  • Teren 8.00km
  • Podjazdy 120m
  • Sprzęt [R.I.P] Quip
  • Aktywność Jazda na rowerze

...

Piątek, 10 maja 2024 · dodano: 12.05.2024 | Komentarze 1

Kolejna popołudniowa przejażdżka korzystając z przyjemnej pogody. 
Tym razem "w drugą stronę". Były ruiny wieży widokowej, nieoczekiwany i nieoczywisty wąwóz, dawna osada, która okazała się być jeynie polanką ;-) 
Fajna ta okolica, jest co zwiedzać. 
















W Ligocie Wielkiej trafiliśmy do kościoła pw Matki Boskiej Królowej Polski. Kościółek, jak kościółek - niby nic ciekawego sobą nie reprezentuje (chociaż ma ciekawą wieżę i dzwonnicę z dzwonem na dachu na zewnątrz), to ciekawa jest kapliczka przed nim. 
Dawniej był to pomnik ku pamięci ofiar I Wojny Światowej z tejże miejscowości, aktualnie "przerobiony" na kapliczkę Maryjną. Zupełnie przypadkiem udało mi się uchwycić mocno zbliżone jej ujęcie, które w oryginale można zobaczyć na pocztówce z tej miejscowości TUTAJTUTAJ





Coś te Ligoty mają z "adaptacją" pomników pierwszowjennych, bo przecież nieopodal Brzozowca, w Ligocie Książęcej, również jest pomnik ku pamięci ofiar I Wojny Światowej, również "przerobiony" na bardziej współczesną kapliczkę. Z tą różnicą, że tam zachował się większy fragment, odrobina napisów i krzyż wieńczący całość. 
Gdzieś na bikelogu wrzucałem swoje zdjęcia, ale dla zainteresowanych można zobaczyć, jak wygląda współcześnie TUTAJTUTAJ.  

Kategoria Quip, Wioska, Z Sylwią


  • DST 29.00km
  • Teren 10.00km
  • Podjazdy 554m
  • Sprzęt [R.I.P] Quip
  • Aktywność Jazda na rowerze

...

Czwartek, 9 maja 2024 · dodano: 09.05.2024 | Komentarze 2

Popołudniowa przejażdżka do Będkowic do niedawno otworzonej pizzeri "Przy Szlaku".
Przez singla i Suliwoods. Na Qupie :-) 
A pizza całkiem dobra, śmiało można polecić. 











  • DST 48.00km
  • Teren 15.00km
  • Sprzęt [R.I.P] Quip
  • Aktywność Jazda na rowerze

Majówka 2024.

Niedziela, 5 maja 2024 · dodano: 13.05.2024 | Komentarze 1

Tegoroczna majówka - kilometry rowerowe zbiorcze. 
Mocno nieoczywista. Do ostatniej chwili, bo myślałem, ż będą solo Mazury... 
Autem ponad tysiąc kilometrów łącznie. 
Było trochę samotnych kilometrów samochodem z rowermi na bagażniku. 
Było spotkanie ze znajomymi i dwa niesamowite dni z dzieciakami (!). W zakesie wieku 3- 15 lat... 
Było zwiedzanie. 
Było śpiewogranie ("gdzie słyszysz śpiew tam wstąp, tam ludzie dobre serca mają...")
Było spanie w busie w kilku miejscach. W kilku na dziko, był też camping. 
Było nocne odkopywanie busika, bo zagrzebałem w nocy w lesie w piachu. 
Było jeżedżenie rowerem, choć więcej autem. 
Było województwo łódzkie, świętokrzyskie, śląskie. 
Byli fajni ludzie. 
Były zachody słońca. 
Były pyszne obiady i wspaniałe poranne kawy. 
Bywały kawy pod zamkami. 
Była pustynia. 

Było po prostu dobrze. 
W każdej chwili. 

Rowerowo - część szlaku Orlich Gniazd. 
Autem - podobnie ;-)

Zdjęcia bez ładu i składu :-) 























































 

































































































  • DST 15.00km
  • Podjazdy 70m
  • Sprzęt [R.I.P] Quip
  • Aktywność Jazda na rowerze

...

Wtorek, 9 kwietnia 2024 · dodano: 09.04.2024 | Komentarze 0

Kategoria Quip, Wioska, Z Sylwią


  • DST 41.00km
  • Teren 22.00km
  • Temperatura 27.0°C
  • Podjazdy 421m
  • Sprzęt [R.I.P] Quip
  • Aktywność Jazda na rowerze

...

Niedziela, 7 kwietnia 2024 · dodano: 09.04.2024 | Komentarze 0

Niedzielna przejażdżka po okolicy: Dawny Park Krajobrazowy Wenecja i Sanktuarium Matki Bożej Dobrej Rady w Sulistrowiczkach, Przełęcz Tąpadła i zabytkowy wiatrak w Gogołowie.
Większośc lasami, polami i nieutwardzonymi drogami, ale jakoś dało się topornym Quipem z Nexusem ;-) 
Pogoda piękna - początek kwietnia, a 27 stopni i cały czas słońce (dla niektórych palące - dosłownie ;-)). 
Wszędzie wiosennie i pachnąco! 



























 
































  • DST 14.00km
  • Podjazdy 70m
  • Sprzęt [R.I.P] Quip
  • Aktywność Jazda na rowerze

...

Sobota, 6 kwietnia 2024 · dodano: 08.04.2024 | Komentarze 0

Wieczorna przejażdżka na zakupy. 





Kategoria Quip, Wioska, Z Sylwią


  • DST 12.00km
  • Podjazdy 70m
  • Sprzęt [R.I.P] Quip
  • Aktywność Jazda na rowerze

...

Czwartek, 21 marca 2024 · dodano: 21.03.2024 | Komentarze 0

Pogoda piękna się zrobiła, więc była chwila na przetestowanie nowego nabytku :-) 



Kategoria Quip, Wioska, Z Sylwią


  • DST 4.00km
  • Sprzęt [R.I.P] Quip
  • Aktywność Jazda na rowerze

...

Środa, 13 marca 2024 · dodano: 14.03.2024 | Komentarze 0

Popłudniowa przejażdżka nad pobliski tzw. Staw Trzcinowy. 
A na powrocie poszukiwania drugiego Nepomucena w Sienaiwace (który wg Wikipedii jest), a w tym miejscu jest tylko stara kapliczka z figurkami Maryji. No chyba, że źle szukaliśmy... 
Potem jeszcze dawna remiza strażacka (cześciowo drewniana, zachowały się nawet niemieckie napisy) i dawnego dworu z rycerskiego z XVII wieku - co ciekawe nadal zamieszkanego. 

 











Kategoria Quip, Wioska, Z Sylwią


  • DST 10.00km
  • Aktywność Wędrówka

Kudowa-Zdrój / Nachod

Sobota, 3 lutego 2024 · dodano: 04.02.2024 | Komentarze 0

Ta historia zaczęła się tak, że mieliśmy pojechac do Poznania. 
A wylądowaliśmy w Kudowie- Zdrój i to jadąc tam z noclegiem we Wrocławiu... 
Mimo wyjątkowego spontanu i niewiadomej, gdzie finalnie wylądujemy, to wyjazd bardzo udany. Totalny chill, spacery,basen i jacuzzi. 
Był też "nieudany" wypad do Czech na obiad i na zamek w Nachodzie. Skończyło się na barszczu ukrańiskim w dziwnej knajpie w centrum miasta, ale przynajmniej udalo się upolować dwie figury św. Jana Nepomucena. 
Kudowa - ciekawa (zwłaszcza architekrura), ale bardzo spokojna i leniwa (na swój sposób, to zdecydowanie zaleta). Wieczorem ze świecą można znaleźć miejsce, żeby posiedzieć przy piwie dłużej niż do dwudziestej drugiej. A i basen czynny do dwudziestej pierwszej, ale po wejściu okazało się, że z wody trzeba wyjść pół godziny wczesniej ;-) 
Na powrocie miał być jeszcze spaer po Broumovskich Stenach, ale jadąc tam pani od apartamentu napisala, że zapomnieliśmy z pokoju kilku rzeczy, więc musieliśmy wrócić. Czasowo i pogodowo nie było sensu już tam wracać, więc skończyło się na wejściu do Altanki Miłości na Górze Parkowej (Altanka - Pukanka, jak głosił jeden z napisów wewnątrz ;-)) i smażonym pstrągu. 
Było krótko, bez pomysłu, bez pogody, ale za to spontanicznie i bardzo fajnie. 















Św. Jan Nepomucen na rynku w Nachodzie. 







Św. Jan Nepomucen na górze, na której znajduje się zamek w Nachodzie. 






  • DST 17.00km
  • Aktywność Wędrówka

Śnieżnik.

Niedziela, 21 stycznia 2024 · dodano: 25.01.2024 | Komentarze 1

Blisko trzydniowy wypad do Międzygórza, którego zwieńczeniem i celem było wejście na Śnieżnik (i zejście). 
Wejście czerwonym szlakiem, powrót niebieskim, już po zmroku. 
Pogoda dopisała; był śnieg, widoczki, wyjątkowa widoczność (widzialność?) - jak na Śnieżnik (drugi raz z moich wszystkich być tam dało się cokowliek widzieć!). I był piękny zachód słońca na powrocie. 
I wieża widokowa. Niby brzydka, kontrowersyjna, ale jest. I mi się nawet podoba. 
Międzygórze lubię, Śnieżnik i Schronisko na Hali pod Śnieżnikiem też. 
I chodzenie po górach odkrywam na nowo. 
Dawno nie byłem na Śnieżniku tak, żeby w ciągu jednego dnia wejść i zejść. Ostatnimi czasy najczęściej spało się gdzieś po drodze. 
Te, blisko, sziedemnaście kilometrów pieszo dało się odczuć w nogach, zwłaszcza rano nastepnego dnia podczas wyjścia po bułki... ;-)
A zjazdy na "jabłku" na nowo poznaję zupełnie ;-) 
Fajny wyjazd, ale zdecydowanie za krótki. 























A jak już jesteśmy przy wspinaniu na szczyt, to poza wejściem na Śnieżnik, można też wspiąć się na szczyt swojej bezmyślności oraz roztargnienia. I zalać Skodę z silniekiem Diesla benzyną. I potem pół dnia bawić się w zlewanie, zalewanie, czyszczenie i tak dalej... Ale udało się, działa, nie kopci, odpala i zbiera się jak dawniej. Uwielbiam stare silniki na ropę.  





Flag Counter