Info

avatar Ten blog rowerowy prowadzi Ciacho1985 z miasteczka Jordanów Śląski / Wrocław. Mam przejechane 47167.64 kilometrów w tym 6908.79 w terenie. Jeżdżę z prędkością średnią 16.62 km/h i się wcale nie chwalę.
Więcej o mnie.

baton rowerowy bikestats.pl
button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl

Archiwum bloga

  • DST 29.73km
  • Czas 01:45
  • VAVG 16.99km/h
  • Sprzęt [R.I.P.] BUBek
  • Aktywność Jazda na rowerze

Pierwszy tysiąc.

Czwartek, 24 marca 2016 · dodano: 25.03.2016 | Komentarze 0

Strzelił dziś pierwszy tysiąc w tym roku.
Z jednej strony mało, bo marzec się kończy, co daje średnio jakieś trzysta trzydzieści kilometrów na miesiąc.
Z kolei z drugiej strony całkiem nieźle, biorąc pod uwagę dotychczasową pogodę i właściwie niewiele wolnego czasu na rower...

Może uda się wykręcić chociaż te pięć zaplanowanych...



Dwadzieścia sześć.



Dawno temu na hałdzie w Radwanicach, gdzie na nielegalu można było zaliczyć trochę uphill'u i liznąć downhill'u...
Kategoria Praca, Wrocław


  • DST 38.36km
  • Teren 8.00km
  • Czas 02:13
  • VAVG 17.31km/h
  • Sprzęt [R.I.P.] BUBek
  • Aktywność Jazda na rowerze

...

Środa, 23 marca 2016 · dodano: 24.03.2016 | Komentarze 0






Dwadzieścia pięć.



To, co tygryski lubią najbardziej- rower, plecak, namiot, kilka dni wyrypy po górach.
Enduro pełną gębą, a nie jakieś pitu pitu... ;)


  • DST 5.69km
  • Czas 00:22
  • VAVG 15.52km/h
  • Sprzęt [R.I.P.] BUBek
  • Aktywność Jazda na rowerze

...

Wtorek, 22 marca 2016 · dodano: 23.03.2016 | Komentarze 0





Dwadzieścia cztery.



Ślęża z czasów, kiedy żeby tam dojechać trzeba było pojechać na kole, bo nie było za bardzo innego transportu... Kilka ładnych lat bywałem tam kilka razy w sezonie.
Kategoria Praca, Wrocław


  • DST 13.24km
  • Czas 00:50
  • VAVG 15.89km/h
  • Sprzęt [R.I.P.] BUBek
  • Aktywność Jazda na rowerze

Pierwszy dzień wiosny!

Poniedziałek, 21 marca 2016 · dodano: 22.03.2016 | Komentarze 0

Do pracy przez niedawno otwarty odnowiony bulwar Xawerego Dunikowskiego, prowadzący od Mostu Piaskowego do Mostu Pokoju; pod Mostem Pokoju zrobiono przejazd dla rowerów, który prowadzi przez bulwar Kaczyńskich aż do Mostu Grunwaldzkiego.











W kilku miejscach zamontowano stojaki rowerowe z gumowanymi bokami, co by nie obijać ramy roweru :)















Archiwalne zdjęcie numer dwadzieścia trzy.


Kategoria Praca, Wrocław


Wiosenna Radunia.

Niedziela, 20 marca 2016 · dodano: 20.03.2016 | Komentarze 1

Zarówno ja, jak i Mario mieliśmy "wolną" niedzielę- Justyna w Poznaniu na studiach, a Ewelina pojechała do domu. Do wyboru mieliśmy pojechać z Maćkiem na targi rowerowe do Berlina, albo przywitać astronomiczną wiosnę na rowerze.
Oczywiście wybraliśmy to drugie. Po krótkim namyśle padło na najbliższe nam wzniesienia, czyli okolice Ślęży, a konkretniej Masyw Raduni tym razem.
Miało być epicko, rowery miały być wpychane pod góry i noszone na plecach; zjazdy długie i fajne. Pure enduro, eksploracja pełną gębą. Wszystko się udało- dystans może nie powala, ale było zbaczanie ze szlaków, targanie rowerów, odkrywanie nowych ścieżek i przypadkowe trafienie na dopiero co przygotowywane trasy Suliwoods .
Dodatkowo mieliśmy ze sobą Mango, żeby się wybiegał. Jeżeli my zrobiliśmy dwadzieścia kilometrów, to jemu dobiło chyba do trzydziestki ;)
Fajny wyjazd, pogoda dopisała, może mogło by być ciut cieplej. Z niecierpliwością nie mogę się doczekać cieplejszych dni i skończenia projektu Suliwoods- niezłe single prawie pod samym nosem.
Dodatkowo Mango był dziś tak grzeczny bez smyczy, że chyba na każdy wyjazd będę go teraz zabierał... :)































































A po powrocie do domu rower od błota ważył jeszcze raz tyle... Dobrze jest mieć wannę :) 







Dwadzieścia dwa.



Emtebe po Jurze Krakowsko- Częstochowskiej.
Kategoria Canyon, Góry, Suliwoods


  • DST 6.78km
  • Czas 00:24
  • VAVG 16.95km/h
  • Sprzęt [R.I.P.] BUBek
  • Aktywność Jazda na rowerze

...

Sobota, 19 marca 2016 · dodano: 20.03.2016 | Komentarze 0

Sobota pracująca; po pracy od razu zapakowałem psa do na auto i pojechaliśmy z Frankami do Tyńca Małego na grilla...



Psy się wybiegały, a my mieliśmy pierwszego grilla w tym roku ;)



Dwadzieścia jeden.



Kiedyś, kiedyś na Kilimandżaro. Całe dnie wtedy potrafiłem spędzić na tej górce jeżdżąc w te w we wte... :)
Kategoria Praca, Wrocław


  • DST 12.97km
  • Czas 00:45
  • VAVG 17.29km/h
  • Sprzęt [R.I.P.] BUBek
  • Aktywność Jazda na rowerze

...

Piątek, 18 marca 2016 · dodano: 19.03.2016 | Komentarze 0

Powrót z pracy na BUBie z systemem Boscha ;)





Zdjęcie numer dwadzieścia z archiwum:



Dwa tysiące siódmy lub ósmy rok.
Punkt widokowy nieopodal Zamku Książ.
Ponieważ Ślęża już trochę się nudziła, zwiększyłem zasięg i parędziesiąt razy odwiedzałem rejony Wałbrzycha. Sprawę ułatwiało to, że kuzynka Dorota wynajmowała tam mieszkanie podczas studiów na Politechnice, więc było gdzie się przespać jadąc na weekend.
Sporo było też wyjazdów jednodniowych...
Kategoria Praca, Wrocław


  • DST 44.14km
  • Teren 20.00km
  • Czas 02:25
  • VAVG 18.26km/h
  • VMAX 35.00km/h
  • Podjazdy 276m
  • Sprzęt [R.I.P.] BUBek
  • Aktywność Jazda na rowerze

...

Czwartek, 17 marca 2016 · dodano: 18.03.2016 | Komentarze 0

Na BUBku pękło dwa i pół tysiąca kilometrów...



Do pracy okrężną drogą wałami...







... a po pracy  stwierdziłem, że fajnie było by dobić do czterdziestu kilometrów dziś, więc powtórzyłem trasę.










Archiwalna dziewiętnastka.



Okolice roku dwa tysiące siódmego, może ósmego i jedna z wielu samotnych eksploracji Wzgórz Trzebnickich...


  • DST 7.77km
  • Czas 00:27
  • VAVG 17.27km/h
  • Sprzęt [R.I.P.] BUBek
  • Aktywność Jazda na rowerze

...

Środa, 16 marca 2016 · dodano: 17.03.2016 | Komentarze 0

Dziś mija rok od kiedy zacząłem pracę w RowerachStylowych...



Pierwsze spostrzeżenia po wymianie zębatki na mniejszą- jest lepiej.
Praktycznie wygląda to następująco: podczas ruszania trzeba użyć odrobinę więcej siły, ale różnica nie jest bardzo odczuwalna; wcześniej, z uwagi na kadencję, zmiana z pierwszego biegu na drugi następowała przy ok. 11km/h, a teraz jest to 16- 18km/h. Piszę oczywiście o kadencji maksymalnej. Komfortowo na drugim biegu przy zębatce 18t. było 16- 20km/h, teraz jest to 22- 26km/h. Wcześniej przy tej prędkości musiałem już jechać na trzecim biegu, ponieważ na drugim kręciłem i kręciłem nogami, jak wariat; na trzecim kadencja była z kolei za niska i trzeba było mocno się namęczyć, żeby utrzymać jakąś sensowną prędkość.
Z podjazdami też nie ma problemu- na zębatce 16t. nie zmęczyłem się więcej podczas podjazdu na Most Milenijny, niż miało to miejsce przy większej ilości zębów.
Zobaczymy, co będzie dalej. No i jak będzie się ciągnęło przyczepkę z Mango na cięższym przełożeniu... ;)



Stare zdjęcie numer osiemnaście.



"Houston, we have a problem...!", to roboczy tytuł tego zdjęcia.
A było to tak...
Udało mi się namówić Kozę i Franka na wspólny wyjazd na rowery w góry. Taki męski wypad, co to za dnia jeździmy, wożąc dobytek na plecach, śpimy w namiocie, a wieczorem pijemy piwko przy ognisku w cudownych okolicznościach przyrody.
No i pojechaliśmy- Góry Wałbrzyskie, Suche, Sowie... Podczas zjazdu z Wielkiej Sowy zaliczyłem glebę, na chwilę straciłem świadomość, ale na Przełęczy Koziej doszedłem do siebie i pojechaliśmy dalej. Zaliczyliśmy jeszcze Srebrną Górę i pozostał nam ostatni nocleg w plenerze. Trzech gości w jednym dwuosobowym namiocie, ja poobijany... To była ciężka noc, więc ostatniego dnia stwierdziliśmy, że skracamy czas trwania wycieczki i jedziemy do najbliższej miejscowości, gdzie jeżdżą pociągi do Wrocławia i wracamy. Nie wiem dlaczego, ale pomyliliśmy Kamieniec Ząbkowicki z Ząbkowicami Śląskimi... Różnica? Z tej pierwszej miejscowości pociągi do Wrocławia nie kursują...
Zdołowani i zajechani (dla chłopaków dystanse i przewyższenia okazały się trochę ponad siły, ja cały czas odczuwałem skutki wywrotki) nie wiedząc, co zrobić siedliśmy na dworcu w Kamieńcu. Wyciągnąłem telefon i zadzwoniłem do Mamy, że jest problem i nie znajdzie nam jakieś połączenie do Wrocławia... ;)
Okazało się, że mamy pociąg, ale z Ziębic, więc czekał nas niezły sprint na finiszu, bo pociąg miał stamtąd odjeżdżać za niespełna godzinę...
Ciekawy był to wyjazd, dziś pewnie więcej korzystalibyśmy z GPSów i mniej się gubili ;)
Co "ciekawe"- co to były kiedyś za baterie w telefonach, że bez żadnych powerbanków, przy normalnym użytkowaniu, wytrzymywały po trzy dni... :)
Kategoria Praca, Test, Wrocław


  • DST 20.21km
  • Teren 2.00km
  • Czas 01:09
  • VAVG 17.57km/h
  • Sprzęt [R.I.P.] BUBek
  • Aktywność Jazda na rowerze

...

Wtorek, 15 marca 2016 · dodano: 15.03.2016 | Komentarze 0

Dużo się działo, więc w pracy szybko zleciało.
Z rana trochę okrężną drogą, żeby przetestować nową zębatkę.



Dziś o gadżecie do rowerów miejskich i trekkingowych, który większość rowerzystów olewa. A szkoda. Chlapacze, bo o nich dziś będzie.
Niektóre rowery posiadają błotniki wyposażone w niewielkie chlapacze, w większości jednak nie ma tego przydatnego gadżetu.
W Diamancie prowizorycznie zamocowany chlapacz mam już od dawna, w BUBie założyłem jeden z największych modeli dostępnych na rynku. Dlaczego? Ponieważ podczas codziennej jazdy w jesiennych warunkach dość miałem już wiecznie przemoczonych butów. Może i nie wygląda to nadzwyczajnie, zwłaszcza w lifestyle'owym typie roweru, jakim jest BUB, tym razem jednak postawiłem na praktyczność.
Z chlapaczem Bibii jeżdżę od mniej więcej końca października do teraz; nawet podczas największych opadów deszczu czy jazdy po topniejącym śniegu moje buty pozostawały względnie suche i czystsze niż gdy jeździłem z samymi błotnikami.

Chlapacz jest niczym więcej, niż kawałkiem gumy, który mocujemy do dolnej części błotnika. Właściwie im większy, tym skuteczniejszy.



Mocowanie, w przypadku chlapaczy holenderskiej marki Bibia, jest szalenie proste- w górnej części są zalane gumą metalowe blaszki, które zaginamy o błotnik.





Oczywiście można się pobawić w bardziej trwałe zamocowanie i wywiercić w chlapaczu otwór,który umożliwi dodatkowy montaż pod śrubę wspornika błotnika. Ja się na to nie zdecydowałem, bo trochę mi się nie chciało, a samo zagięcie blaszek jest wystarczająco pewne. Jeszcze nie udało mi się zgubić chlapacza, co jakiś czas trzeba tylko pamiętać, żeby dogiąć blaszki i tyle.



Uważam, że w naszym klimacie, gdy blisko połowa roku to deszcze i śniegi, chlapacz jest naprawdę dobrym dodatkiem do roweru. Chyba, że ktoś lubi mieć przemoczone i brudne buty... ;)
Kosztuje niewiele, a dużo zmienia podczas codziennej jazdy po mieście ( i nie tylko).



Siedemnastka z archiwum:



Dwa Scotty. Ogromy dylemat, którego sobie zostawić...
Zaczęło się od tego, że Herbic po okazji nabył białego i mi go odsprzedał. Ja najchętniej zostawiłbym sobie oba, ale finansowo nie było takiej możliwości.
Ostatecznie więc wybrałem białą ramę; do niej przełożyłem większość szpeju z Racinga i tak jeździłem potem kilka lat. Koła Mavic'a odsprzedałem Kozie, a czarny rower poskładałem na osprzęcie z białego i odprzedałem Gabrysiowi. Czyli niejako pozostał w rodzinie... ;)
To był jeden z większych dylematów w moim życiu... :)
Kategoria Praca, Test, Wrocław


Flag Counter