Info

avatar Ten blog rowerowy prowadzi Ciacho1985 z miasteczka Jordanów Śląski / Wrocław. Mam przejechane 47167.64 kilometrów w tym 6908.79 w terenie. Jeżdżę z prędkością średnią 16.62 km/h i się wcale nie chwalę.
Więcej o mnie.

baton rowerowy bikestats.pl
button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl

Archiwum bloga

Trampek :)

Sobota, 9 maja 2015 · dodano: 10.05.2015 | Komentarze 0

Rano pojechaliśmy do Nowej Soli, żeby zostawić busika u blacharza. Niestety, ale trzeba było się zabrać za opadające boczne drzwi i kilka innych "zewnętrznych" tematów. Został w dobrych rękach, więc nie ma strachu :)

Wieczorem, po powrocie, spotkałem się z Frankami na Wyspie. Pojechałem Trampkiem, bo innego nie chciało mi się znosić na dół. A Trampek... przeszedł test i można w niego zacząć inwestować ;) Owy test polegał na tym, że na ponad tydzień przypiąłem go na podwórku do trzepaka (wśród Cyganów i żuli ;)), ten tam przetrwał. I o to chodziło. Kosztował całe pięćdziesiąt złotych, teraz trzeba tylko w niego doinwestować kolejne trzydzieści na oponę i już. Malowany nie będzie, bo nie o to chodzi z tym rowerem; ma jeździć, być zostawiany nawet na długo gdziekolwiek się da (głównie na podwórku, żeby nie zagracać mieszkania...), a nie wyglądać.
Ta dam! Oto Trampek:



Dlaczego Trampek?
Bo mam trampki w tym kolorze i tak mi się po prostu skojarzyło... ;)
Kategoria Wrocław


  • DST 14.57km
  • Czas 00:53
  • VAVG 16.49km/h
  • Sprzęt [R.I.P.] Diamant
  • Aktywność Jazda na rowerze

...

Piątek, 8 maja 2015 · dodano: 10.05.2015 | Komentarze 0

Do pracy trochę okrężną drogą, żeby ciut więcej wykręcić dla Wro ;)  ( http://www.cyclingchallenge.eu/ )
Wieczorem pojechaliśmy do StrassBurger na kolację; pierwszy i ostatni raz tam.


Kategoria Diamant, Praca, Wrocław


  • DST 8.21km
  • Czas 00:28
  • VAVG 17.59km/h
  • Sprzęt [R.I.P.] Diamant
  • Aktywność Jazda na rowerze

...

Czwartek, 7 maja 2015 · dodano: 07.05.2015 | Komentarze 0

Kategoria Diamant, Praca, Wrocław


  • DST 9.53km
  • Czas 00:52
  • VAVG 11.00km/h
  • Sprzęt [R.I.P.] Diamant
  • Aktywność Jazda na rowerze

...

Środa, 6 maja 2015 · dodano: 06.05.2015 | Komentarze 0

W końcu... prawo jazdy odebrane. :)



;)


Kategoria Diamant, Wrocław


  • DST 8.12km
  • Czas 00:28
  • VAVG 17.40km/h
  • Sprzęt [R.I.P.] Diamant
  • Aktywność Jazda na rowerze

...

Wtorek, 5 maja 2015 · dodano: 06.05.2015 | Komentarze 0

Kategoria Diamant, Praca, Wrocław


  • DST 6.78km
  • Czas 00:25
  • VAVG 16.27km/h
  • Sprzęt [R.I.P.] Diamant
  • Aktywność Jazda na rowerze

...

Poniedziałek, 4 maja 2015 · dodano: 04.05.2015 | Komentarze 0

Kategoria Diamant, Praca, Wrocław


Powrót z majówki.

Niedziela, 3 maja 2015 · dodano: 04.05.2015 | Komentarze 0

Wczoraj wszyscy stwierdziliśmy, że nie będzie nam się chciało dziś jeździć więc się spakujemy do busika i pojedziemy zwiedzać Frydland.
Pogoda znów (na przekór mieszczuchom z Wrocka) nam dopisywała; zebraliśmy się więc rano, spakowaliśmy, załadowaliśmy busika i ruszyliśmy w stronę Frydlandu, żeby zwiedzić tamtejszy zamek.
Pogoda była właściwie lepsza niż wczoraj, więc każdemu z nas z osobna i wszystkim na raz było trochę szkoda, że nie rowerujemy po trailach Singltreka, ale słowo się rzekło ;)
We Frydlandzie "zwiedziliśmy" zamek, starówkę, zjedliśmy drugie śniadanie (brunch...?!) i ruszyliśmy w stronę Wrocławia.
Szczęśliwie udało nam się dotrzeć do Wrocławia, odstawiliśmy więc Ewe i Maria i ruszyliśmy do domu.
Tu czas minął nam na błogim lenistwie, jedzeniu chrupków i lodów.
I tak zakończyliśmy majówkę Anno Domini 2015. :)

































"Gdy przyszło brali stary wóz, co długo służył już, lecz ciągnął jeszcze stówę stary grat... Popękał lakier, brzęczą drzwi, rwie sprzęgło, no to cóż...? Pod krzywym dachem lepiej widać świat..."




  • DST 39.52km
  • Teren 39.52km
  • Czas 03:07
  • VAVG 12.68km/h
  • Podjazdy 747m
  • Sprzęt [R.I.P] Canyon Nerve AL+
  • Aktywność Jazda na rowerze
Uczestnicy

Singltrek pod Smrkem; dzień drugi.

Sobota, 2 maja 2015 · dodano: 04.05.2015 | Komentarze 0

Dzień drugi, czyli dzień właściwy.
Rano wstaliśmy, zjedliśmy śniadanie, spakowaliśmy plecaki i razem z ekipą z kampera ruszyliśmy na szlaki.
Ekipa z busa, czyli Justek, Ewelina, Mario i ja trzymaliśmy się razem; z ekipą kamperową było ciut gorzej, bo Marian wyskoczył na trasę szybko, chcąc robiąc swoje osiemdziesiąt kilometrów, jeden Kamil złamał ramę, Magda się wywaliła i poorała kolana, a drugiemu Kamilowi wyskoczyły dziwne rzeczy na kolanach...
W każdym razie- jeżeli chodzi o nas, to przejechaliśmy to, co założyliśmy, czyli większość tras. Justyna czuła się wyjątkowo dobrze dziś i nieźle goniła na zjazdach, a i prawie wszystkie podjazdy były jej, kiedy my prowadziliśmy bajki... Duży szacun dla Żony po raz pierwszy. Z Mariem wyjątkowo dobrze mi się jechało, chyba obaj czuliśmy podobny flow na zjazdach i większości trasy. Do tej pory było tak, że jak jechałem z Marianem, to czułem presję, żeby za nim nadążyć na podjazdach, a z dresowym Ciapkiem czułem się nie za dobrze na szlaku. Z Mariem inna sprawa- obaj podjazdy robimy, bo musimy i trochę wypada, a na zjazdach uzupełnialiśmy się wzajemnie; raz z przodu ja, raz on, głównie z uwagi na goPro na kasku tego tego z tyłu (którym właśnie się wymienialiśmy). Obaj w miarę szybko, na podobnym poziomie, tu podskok, tam nadrzucenie koła i takie tam... Naprawdę fajnie się jeździło. Tym fajniej, że w końcu mam w pracy kolesia, który z równą chęcią, jak ja i Justynka, jeżdzi ze swoją dziewczyną w góry...
Po zjeździe czy cięższym odcinku czekaliśmy na dziewczyny w punktach strategicznych (czyli czasem wtedy, kiedy trzeba było się odlać ;)). W jednym z takich punktów Ewelina zajechała i powiedziała, że Justynie urwał się łańcuch i musiała naprawiać. Miała przy sobie skuwacz (dziewczyna mechanika, się wie!), do tego poprawiała robotę po chcących jej pomóc Niemcach. I to na tyle skutecznie, że nie było widać łączenia skróconego łańcucha Shimano 10s. Który z panów tak potrafi...? :) Szacun dla Żony po raz drugi! :)
Połowa trasy mija nam bardziej pod górkę, niż z górki, ale dajemy radę. W końcu jest majówka, a my przyjechaliśmy tu tyle kilometrów, żeby pojeździć MTB ;)
Przez cały (!) dzień pogoda nam niesamowicie dopisała, ja z Mariem złapaliśmy wspólny (ęduro ;)) język, a i zdaje się, że i dziewczyny się dogadały. Wszystko to cieszy tym bardziej, że nie mamy w sumie rowerowych znajomych, którzy lubią jazdę rowerem górskim, góry w ogóle, klimaty górskich schronisk, namioty i tak dalej...
Na powrocie, na jednym ze szlaków, przyszło Justynce jechać przed Mariem; po zjeździe Mariusz powiedział do mnie, że Justyna daje nieźle radę. I tu szacun dla Żony po raz trzeci :)
Nie ma co, wszyscy daliśmy radę, a te czterdzieści kilometrów po górach dało nam nieźle w kość :) Na tyle, że po powrocie szybka pasza, prysznice, grill, niezbyt intensywna impreza i spanie...
Wyjątkowo udany dzień, który rozpoczęła gorąca kawa, a zakończył drink z wody z cytryną i pomarańczą (z wcześniejszym piwem i radlerem), wszak jutro znów trip autem... :)
Długi pozytywny dzień, można pisać dużo, dużo jednak oddadzą zdjęcia...















































  • DST 14.31km
  • Teren 14.31km
  • Czas 01:03
  • VAVG 13.63km/h
  • Podjazdy 97m
  • Sprzęt [R.I.P] Canyon Nerve AL+
  • Aktywność Jazda na rowerze
Uczestnicy

Singltrek pod Smrkem; dzień pierwszy.

Piątek, 1 maja 2015 · dodano: 04.05.2015 | Komentarze 0

W końcu długi weekend. Może nie tak długi, do jakiego przyzwyczaiły nas ostatnie majówki, ale trzy dni wolnego, przy obecnie "obowiązującej" mnie jednej sobocie w pracy wolnej, to i tak nieźle i jest się z czego cieszyć.
Plan był prosty- z Justką pakujemy Ewelinę i Maria do busa i jedziemy do Novego Mesta pod Smrkem na Singltreka. Spanie pod namiotem, może w domku- nie wiadomo. Na wszystko jednak byliśmy przygotowani, w naszym ekwipunku znalazły się więc i namioty i cieplejsze ciuchy, bo pogoda miała nas nie rozpieszczać.
Wstaliśmy więc rano, zapakowaliśmy się do auta i ruszyliśmy po Ewelinę z Mariem. Justynka nadal trochę nie za dobrze się czuję, ja pozytywnie zdałem prawko, więc kieruję. W końcu! :)



Po finalnym dopakowaniu busika resztą szpeju i ekipy ruszamy. Jeszcze we Wrocławiu łapie nas deszcz, który odpuszcza dopiero w okolicach Złotoryi. Było to o tyle uciążliwe, że jak tylko wsiedliśmy do auta, to ułamałem... dźwignię od wycieraczek przy kierownicy. jak ktoś ma pecha, to i palca w dupie złamie... Jednak udaje się ogarnąć temat i uruchamiać wycieraczki bez tego pałąka ;)
Koniec końców udaje nam się szczęśliwie dojechać, pogoda zdecydowanie się poprawiła- jest słonecznie (we Wrocławiu ponoć nadal pada...), choć rześko, czyli zimno... Decydujemy się poszukać domku za maksymalnie tysiąc, tysiąc dwieście koron. Znajdujemy takowy, dzwonimy pod wskazany numer, po chwili przychodzi właściciel, mówi, że za dwie noce, to dwa tysiące koron. Bez zająknięcie się decydujemy, bo w domku jest ogrzewanie, kuchnia i prysznic. Tacy z nas mistrzowie negocjacji ;)



Spokojnie się rozpakowujemy, aklimatyzujemy w domku, przebieramy i ruszamy na przejazd pierwszego (najłatwiejszego) trailu.
Na własnej skórze i ciuchach odczuwamy, że i tu padało, bo błoto na tej trasie niemiłosierne, a i kałuże jakby głębsze, ale jest fun i to jest najważniejsze.





















Po powrocie do domku ogarniamy siebie, piwko i robimy grilla... Grilujemy, chillujemy, majówkujemy ;)









W tak zwanym międzyczasie, między trawioną kiełbaską, a dochodzącą na grillu karkówką wybraliśmy się na spacer nad jezioro, żeby trochę się ułożyło ;) Przy okazji udaje nam się trafić fajny zachód słońca...









Po powrocie ze spacerku przenosimy się do domu, bo- pomimo rozpalonego ogniska- jest aż nadto rześko. A domku ciepełko, muzyka, piwko... Do tego stolik, więc jest gdzie na spokojnie posiedzieć i porozmawiać.
Późniejszym wieczorem do Centrum Singltreka dojeżdża w końcu ekipa z kampera- Marian, Magda i dwa Kamile. Impreza może nie za długa, ale intensywna ;)
Naprawdę fajny, długi dzień.
We Wrocławiu ponoć ciągle padał deszcz i było zimno... 









  • DST 8.14km
  • Czas 00:27
  • VAVG 18.09km/h
  • Sprzęt [R.I.P.] Diamant
  • Aktywność Jazda na rowerze

...

Czwartek, 30 kwietnia 2015 · dodano: 01.05.2015 | Komentarze 0

Kategoria Diamant, Praca, Wrocław


Flag Counter