Info

avatar Ten blog rowerowy prowadzi Ciacho1985 z miasteczka Jordanów Śląski / Wrocław. Mam przejechane 47167.64 kilometrów w tym 6908.79 w terenie. Jeżdżę z prędkością średnią 16.62 km/h i się wcale nie chwalę.
Więcej o mnie.

baton rowerowy bikestats.pl
button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl

Archiwum bloga

  • DST 54.04km
  • Teren 6.50km
  • Czas 03:04
  • VAVG 17.62km/h
  • Podjazdy 304m
  • Sprzęt [R.I.P.] Szybki
  • Aktywność Jazda na rowerze

Ze Ślężą w tle; dzień pierwszy.

Sobota, 5 lipca 2014 · dodano: 06.07.2014 | Komentarze 0

Z uwagi na to, że weekend zapowiadał się pogodnie, długo zastanawialiśmy się, gdzie można by pojechać. Miały być góry, ale na dwa dni, to trochę słabo się opłacało, bo wszędzie trzeba by dojechać pociągiem, potem nim wrócić, a to wszystko kosztuje... A przez dwa dni za wiele byśmy nie pojeździli, bo zawsze trzeba by wrócić gdzieś, gdzie pociągi jeżdżą...
Potem plan, że jak ciepło, to gdzieś nad wodę... Koniec końców stanęło na Chwałkowie i kamieniołomach.
Przy okazji, dość spontanicznie, dołączyli Adam i Magda.
Trasa głównie szosami (poza jednym niewdzięcznym skrótem ;)), w tempie bardzo spokojnym; właściwie całość drogi pod wiatr.
Była przerwa na piwko w Tyńcu, było zbieranie czereśni z przydrożnych drzew, popołudniowa kąpiel w kamieniołomie; do tego autem odwiedzili nas na miejscu Kasia z Grzesiem (i przy okazji zaopatrzyli ;)). A dzień zwieńczyło ognisko, piwo i mocniejsze trunki :)

Szybki z "bagażnikiem" się sprawdził, choć na dłuższy wypad konieczny będzie inny rower- taki, w którym normalnie będzie można sakwy założyć...












































...

Piątek, 4 lipca 2014 · dodano: 08.07.2014 | Komentarze 0

Do Kaśki na urodziny; powrót autem z Grzesiem i jego Kasią, bo zaniemogliśmy ;)
Kategoria Canyon, Wrocław


  • DST 7.87km
  • Czas 00:33
  • VAVG 14.31km/h
  • Sprzęt [R.I.P.] Szybki
  • Aktywność Jazda na rowerze
Uczestnicy

Our wedding! I wielki krok naprzód. :)

Czwartek, 3 lipca 2014 · dodano: 04.07.2014 | Komentarze 2

Nadszedł w końcu TEN dzień.
Parafrazując Ramzes'a & The Hooligans: "Dzisiaj jest bardzo ważny dzień, taki raz w życiu zdarza się; przed Urzędem wszyscy odświętnie ubrani, wieczorem zaś wszyscy już na bani" ;) 
Po niespełna roku od oświadczyn trafiliśmy do Urzędu Stanu Cywilnego, żeby powiedzieć sobie, że "uroczyście oświadczamy, że wstępujemy w związek małżeński i przyrzekamy, że uczynimy wszystko, aby nasze małżeństwo było zgodne, szczęśliwe i trwałe." :)

Stres był, nie ma co. Właściwie, to dzień wcześniej chodziłem cały poddenerwowany, w nocy kiepsko spałem, a rano ciężko było mi guziki w koszuli pozapinać i krawat zawiązać...
Do Urzędu zajechaliśmy rowerkami, spotkaliśmy się z Mamą, Justki Rodzicami i znajomymi i całe zdenerwowanie trochę zmalało...
Z uwagi, że cywilny ślub odbywał się prawie w środku tygodnia o dość niewygodnej godzinie, a sporo osób dowiedziało się o nim naprawdę niewiele wcześniej, to goście dopisali- i ci rowerowi i ci piesi ;)
Sam moment składania przysięgi- czyli to, czego najbardziej się obawialiśmy- spokojnie; po prostu powtarzanie po kierowniczce Urzędu i patrzenie w oczy :) Cała magia polega chyba na tym, że patrzy się w oczy naprawdę szczerze i tak samo szczerze się mówi. Bo to już tak na zawsze... :)
Potem- wiadomo- życzenia, niekończące się zdjęcia i dojazd do knajpy. A potem rejsik łajbą po Odrze i zmiana lokalu. I game over w domu ;)

Kościelny ślub w sierpniu, stres pewnie powróci ze zdwojoną mocą; nie mniej jednak fajnie, że udało nam się zorganizować coś po swojemu- cywilny trochę na spontanie (czyli tak, jak miało pierwotnie być), potem piwko w knajpce, bez żadnych rezerwacji i stresów, że coś pójdzie nie tak- po prostu się weseliliśmy i już. Tak po naszemu :)





















 





























Kategoria Wrocław


  • DST 27.45km
  • Czas 01:08
  • VAVG 24.22km/h
  • HRmax 161 ( 83%)
  • HRavg 134 ( 69%)
  • Sprzęt [R.I.P.] Szybki
  • Aktywność Jazda na rowerze

Stresik :)

Środa, 2 lipca 2014 · dodano: 03.07.2014 | Komentarze 0

Stresik coraz to większy przed jutrem... :)
Kategoria Praca, Wrocław


Dwa dni...

Wtorek, 1 lipca 2014 · dodano: 01.07.2014 | Komentarze 0

... do cywilnego :)

(I pojawia się stresik... ;))


;)


Kategoria Canyon, Praca, Wrocław


...

Poniedziałek, 30 czerwca 2014 · dodano: 30.06.2014 | Komentarze 0

W pracy ciąg dalszy arcykaca po wieczorze kawalerskim...

A powrót w deszczu, tak na otrzeźwienie. ;)
Kategoria Canyon, Praca, Wrocław


  • DST 29.03km
  • Czas 01:16
  • VAVG 22.92km/h
  • Sprzęt [R.I.P.] Szybki
  • Aktywność Jazda na rowerze

...

Sobota, 28 czerwca 2014 · dodano: 28.06.2014 | Komentarze 0

Dziś wieczór kawalerski...





Kategoria Praca, Wrocław


  • DST 29.51km
  • Czas 01:21
  • VAVG 21.86km/h
  • HRmax 153 ( 79%)
  • HRavg 131 ( 67%)
  • Sprzęt [R.I.P.] Szybki
  • Aktywność Jazda na rowerze

...

Piątek, 27 czerwca 2014 · dodano: 27.06.2014 | Komentarze 0

Po pracy na Wyspę na piwko...
A jutro wieczór kawalerski.
Mój.
Ja jebię... :)

Do tego zgubiłem telefon wracając z pracy. Po dojechaniu na Wyspę i złapaniu chwilowego doła (bo przecież KONTAKTY...!) zadzwoniłem do siebie od Franka i... jakiś koleś odebrał. Chwilę porozmawialiśmy i jutro, niedaleko pracy, mam go sobie odebrać.
Taka pozytywna sytuacja :)


Kategoria Praca, Wrocław


  • DST 27.35km
  • Czas 01:13
  • VAVG 22.48km/h
  • HRmax 169 ( 87%)
  • HRavg 141 ( 73%)
  • Sprzęt [R.I.P.] Szybki
  • Aktywność Jazda na rowerze

...

Czwartek, 26 czerwca 2014 · dodano: 26.06.2014 | Komentarze 0



  • DST 27.05km
  • Czas 01:12
  • VAVG 22.54km/h
  • Sprzęt [R.I.P.] Szybki
  • Aktywność Jazda na rowerze

Jak ciepły, letni deszcz....

Środa, 25 czerwca 2014 · dodano: 25.06.2014 | Komentarze 0

Do pracy lekko pod wiatr; powrót w przedeszczu- po powrocie dosłownie (!) wszystko miałem mokre... od pasa w dół.
Jak jazdy w deszczu nie lubię, tak dziś nawet fajnie się jechało- dobra muza na uszach plus wkurwieni na deszcz i paraliż komunikacyjny jakoś tak poprawiło mi humor ;)

Justka sprawiła sobie nowy pulsometr (właściwie, to arcypulsometr), ja odziedziczyłem stary i od jutra (może, jak ogarnę...) wpisuję w BS HRMax ;)

Jakoś wcześniej czasu nie było, więc poniżej kilka zaległych zdjęć:

Wypad do Chrząstawy, na lajcie, na szosie. W słońcu.



Na powrocie kościół pw. św Jana Nepomucena w Parku Szczytnickim; wewnątrz są współczesne obrazy tego świętego, a na "dziedzińcu" krzyż pokutny, jednak tym razem za późno zajechaliśmy i wszystko było zamknięte, dlatego szczegóły następnym razem przy okazji...





Potem była dość ciężka, ale bardzo zacna imprezka  imprezka ;)



Potem były rastatrytki na przystanku, gdzieś przy Poniatowskiego...



... a na Rosevelta był napis na drzwiach do fryzjera, że: "PIONTEK, sobota, poniedziałek nieczynne"... ;)

A wczoraj, w końcu, doszły bidony od Canyona. Miały być wcześniej, ale przez moje przeoczenie tytułu przelewu doszły dopiero wczoraj... W każdym razie mamy w końcu po bidonie Canyonkowym, jak rowerki ;)




Dochodzi dwudziesta trzecia, gdy piszę wpis- za leciutko ponad tydzień jest nasz ważny dzień; pierwszy z dwóch w sumie... Ale bądź, co bądź- ważny, przeważny! :)

I kawałek dla tej mojej Bratniej Duszy...

http://w963.wrzuta.pl/audio/0atFp1HMp3B/12._skanka...

"Łąką będziesz mi najdroższą,
Pełną szmerów tajemniczych...
Nieśmiertelna mą miłością...
Będziesz mi zaglądać w oczy,
Czułe słówka szeptać w ucho...
Będziesz łzy nade mną toczyć,
Kiedy ze mną będzie krucho..."


Flag Counter