Info
Więcej o mnie.
Moje rowery
Archiwum bloga
- 2026, Maj10 - 2
- 2026, Kwiecień21 - 8
- 2026, Marzec2 - 0
- 2026, Luty1 - 1
- 2026, Styczeń2 - 0
- 2025, Grudzień3 - 1
- 2025, Listopad3 - 0
- 2025, Październik6 - 0
- 2025, Wrzesień5 - 0
- 2025, Sierpień14 - 5
- 2025, Lipiec13 - 6
- 2025, Czerwiec14 - 11
- 2025, Maj10 - 9
- 2025, Kwiecień10 - 8
- 2025, Marzec8 - 2
- 2025, Luty12 - 7
- 2025, Styczeń10 - 2
- 2024, Grudzień1 - 1
- 2024, Listopad8 - 5
- 2024, Październik15 - 11
- 2024, Wrzesień10 - 8
- 2024, Sierpień6 - 4
- 2024, Lipiec6 - 5
- 2024, Czerwiec3 - 3
- 2024, Maj9 - 7
- 2024, Kwiecień9 - 1
- 2024, Marzec10 - 5
- 2024, Luty2 - 2
- 2024, Styczeń3 - 1
- 2023, Grudzień3 - 1
- 2023, Listopad2 - 0
- 2023, Październik2 - 0
- 2023, Wrzesień5 - 4
- 2023, Sierpień4 - 0
- 2023, Lipiec5 - 0
- 2023, Czerwiec1 - 0
- 2023, Maj2 - 0
- 2023, Kwiecień3 - 0
- 2023, Marzec5 - 0
- 2023, Luty5 - 0
- 2023, Styczeń4 - 0
- 2022, Grudzień3 - 0
- 2022, Listopad2 - 0
- 2022, Październik4 - 0
- 2022, Wrzesień5 - 0
- 2022, Sierpień4 - 0
- 2022, Lipiec4 - 3
- 2022, Czerwiec13 - 8
- 2022, Maj10 - 8
- 2022, Kwiecień5 - 5
- 2022, Marzec6 - 2
- 2022, Luty2 - 2
- 2022, Styczeń2 - 1
- 2021, Grudzień5 - 1
- 2021, Listopad6 - 1
- 2021, Październik5 - 2
- 2021, Wrzesień7 - 0
- 2021, Sierpień5 - 2
- 2021, Lipiec2 - 0
- 2021, Czerwiec6 - 6
- 2021, Maj4 - 8
- 2021, Kwiecień6 - 11
- 2021, Luty1 - 1
- 2021, Styczeń2 - 3
- 2020, Grudzień4 - 7
- 2020, Listopad4 - 1
- 2020, Październik1 - 1
- 2020, Wrzesień2 - 0
- 2020, Sierpień9 - 8
- 2020, Lipiec5 - 0
- 2020, Czerwiec7 - 5
- 2020, Maj5 - 4
- 2020, Kwiecień4 - 0
- 2020, Marzec22 - 11
- 2020, Luty37 - 11
- 2020, Styczeń40 - 20
- 2019, Grudzień34 - 8
- 2019, Listopad41 - 0
- 2019, Październik40 - 2
- 2019, Wrzesień42 - 3
- 2019, Sierpień28 - 0
- 2019, Lipiec50 - 9
- 2019, Czerwiec35 - 0
- 2019, Maj36 - 3
- 2019, Kwiecień34 - 4
- 2018, Grudzień6 - 0
- 2018, Listopad12 - 2
- 2018, Październik16 - 0
- 2018, Wrzesień22 - 0
- 2018, Sierpień16 - 0
- 2018, Lipiec21 - 0
- 2018, Czerwiec23 - 0
- 2018, Maj17 - 11
- 2018, Kwiecień29 - 6
- 2018, Marzec25 - 0
- 2018, Luty30 - 6
- 2018, Styczeń29 - 6
- 2017, Grudzień27 - 0
- 2017, Listopad23 - 0
- 2017, Październik19 - 2
- 2017, Wrzesień25 - 0
- 2017, Sierpień20 - 0
- 2017, Lipiec26 - 3
- 2017, Czerwiec32 - 4
- 2017, Maj30 - 2
- 2017, Kwiecień36 - 0
- 2017, Marzec30 - 0
- 2017, Luty21 - 2
- 2017, Styczeń21 - 1
- 2016, Grudzień24 - 1
- 2016, Listopad25 - 4
- 2016, Październik29 - 0
- 2016, Wrzesień31 - 6
- 2016, Sierpień28 - 3
- 2016, Lipiec35 - 2
- 2016, Czerwiec32 - 2
- 2016, Maj45 - 2
- 2016, Kwiecień32 - 0
- 2016, Marzec31 - 1
- 2016, Luty26 - 0
- 2016, Styczeń29 - 1
- 2015, Grudzień27 - 0
- 2015, Listopad26 - 0
- 2015, Październik28 - 6
- 2015, Wrzesień27 - 2
- 2015, Sierpień32 - 0
- 2015, Lipiec29 - 4
- 2015, Czerwiec21 - 0
- 2015, Maj32 - 1
- 2015, Kwiecień25 - 0
- 2015, Marzec23 - 0
- 2015, Luty7 - 0
- 2015, Styczeń16 - 0
- 2014, Grudzień15 - 8
- 2014, Listopad20 - 0
- 2014, Październik26 - 10
- 2014, Wrzesień26 - 4
- 2014, Sierpień26 - 5
- 2014, Lipiec32 - 3
- 2014, Czerwiec28 - 1
- 2014, Maj29 - 13
- 2014, Kwiecień28 - 2
- 2014, Marzec27 - 5
- 2014, Luty26 - 8
- 2014, Styczeń29 - 11
- 2013, Grudzień31 - 16
- 2013, Listopad27 - 18
- 2013, Październik31 - 29
- 2013, Wrzesień27 - 10
- 2013, Sierpień26 - 0
- 2013, Lipiec25 - 2
- 2013, Czerwiec30 - 11
- 2013, Maj31 - 21
- 2013, Kwiecień29 - 42
- 2013, Marzec19 - 17
- 2013, Luty16 - 10
- 2013, Styczeń25 - 36
- 2012, Grudzień19 - 15
- 2012, Listopad24 - 7
- 2012, Październik24 - 0
- 2012, Wrzesień25 - 3
- 2012, Sierpień27 - 0
- 2012, Lipiec29 - 8
- 2012, Czerwiec13 - 14
- 2012, Maj4 - 0
- 2012, Marzec2 - 0
- 2011, Listopad1 - 0
- 2011, Październik2 - 0
- 2011, Wrzesień1 - 0
- 2011, Sierpień1 - 0
- 2011, Czerwiec3 - 0
- 2011, Maj1 - 0
- 2011, Kwiecień3 - 0
- 2011, Marzec3 - 0
- 2011, Luty1 - 0
- 2011, Styczeń1 - 0
- DST 26.96km
- Teren 10.00km
- Czas 01:50
- VAVG 14.71km/h
- VMAX 22.00km/h
- Kalorie 264kcal
- Sprzęt [R.I.P.] Scott Aspect 20
- Aktywność Jazda na rowerze
Ostatni, choć przedostatni.
Środa, 23 stycznia 2013 · dodano: 23.01.2013 | Komentarze 0
Tak więc oficjalnie- ostatni dzień w pracy za mną. Jeszcze tylko w przyszły czwartek muszę podjechać się rozliczyć i zabrać resztę szpargałów.Skończyłem tam, gdzie zaczynałem, czyli u ślusarza Wiesia. Jak się tam przyjmowałem, to Wiesław już był na emeryturze. Trafiłem tam zielony, a on uczył mnie podstaw- rodzajów i zastosowań pilników, skoków gwintów, gwintowników, doboru wierteł, no i całego ślusarstwa i mechaniki maszyn.
Jak to dziś powiedział (jak na Amerykańskich filmach o mistrzu i uczniu ;))- "pamiętaj, że gdziekolwiek bedziesz, to wiele tu się nauczyłeś. Właściwie, to przerosłeś swojego mistrza".
Potem tokarka konwencjonalna. TUR- 50 z wrocławskiego FAT-u, rocznik '74 :)
Po przyzwyczajeniu się do tego, że coś się przede mną kręci stanąłem na tokarkę CNC. Najpierw "naciskanie guzika", potem ustawianie produkcji, a niedługo potem pisanie programów.
Następnie epizod z pięcioosiowymi frezarkami CNC, ale ostatecznie wybrałem tokarki.
Do tego byłem też w zastępstwach mechanikiem, spawaczem, galwanizerem.
Trochę więc tej mechaniki maszyn, metalurgii i metaloplastyki liznąłem.
Było, minęło. Czas zacząć robić to, co się naprawdę lubi.
Wracając z pracy totalnie już zajechałem napęd. Do tego stopnia, że od okolic Renomy prowadziłem rower, bo o jeźdźnie mowy już nie było.
Na jutro plany ambitne- spróbować zregenerować napęd tak, żeby do wypłaty dało się jeździć, zadzwonić w sprawie niezałatwionej ostatnio rozmowy o pracę, wydrukować i poroznosić CV...
">;)
- DST 24.60km
- Teren 18.00km
- Czas 01:36
- VAVG 15.38km/h
- VMAX 21.40km/h
- Kalorie 249kcal
- Sprzęt [R.I.P.] Scott Aspect 20
- Aktywność Jazda na rowerze
Nowy rekord!
Wtorek, 22 stycznia 2013 · dodano: 22.01.2013 | Komentarze 0
Do pracy- przeszło 47 minut (samej jazdy!), gdzie "normalnie" zajmuje mi to 27- 35 minut, łącznie ze staniem na światłach.Nie dość, że jechałem trochę spóźniony, to ciągle wszystko było nie tak. Przeskakujący łańcuch nie pozwalał na "zbieranie" się ze świateł, nie pozwalał też na depnięcie, żeby przejechać na czerownym...
Do tego ślisko, ciasno i zimno.
A na ostatnuch trzech kilometrach ciągnąłem się w sznurku za śmieciarką, która co chwilę się zatrzymywała przy domach, żeby zabrać śmieci. Tuż po siódmej rano... :|
W efekcie końcowym do pracy dotarłem na prawie siódmą trzydzieści. Stopy były lekko zmrożone, ale lewego palca wskazującego dobrą godzinę nie mogłem uruchomić ;)
Łańcuch nadal niemiłosiernie przeskakuje. Na weekend regeneruję kasetę i blat, a do tego czasu założę jakąś starą kasetę (znalazłem w łóżku z napisem "zimówka"- rychło w czas... Pewnie schowałem tak, żeby o tym pamiętać ;)), to może coś jeszcze na tym pokręcę.
Odkryłem, że najmniej przeskakuje na "trójce" z przodu i "dwójce" z tyłu.
Można się zabawić z tym przełożeniem.
Z przodu mam tarczę z 44. zębami, z tyłu "dwójka", to 32 zęby. Średnica koła, to 26" (czyli 26" x jeden cal, czyli 25,4mm = 660,4mm).
Dalej:
Przełożenie jest to ilość zębów tarczy x średnica koła / ilość zębów zębatki tylnej.
Czyli:
44 x 660,4 / 32 = 908,05.
Żeby dowiedzieć się, jaki odcinek przejadę za każdym obrotem pedałów (przy tym przełożeniu), należy pomnożyć przełożenie przez "magiczne' Pi, czyli 3,14159.
908,05 x 3,14159 = 2852,720 (mm).
Nigdy nie lubiłem matematyki, ona nigdy nie oszukuje (ponoć ;)). Wychodzi, że za jednym obrotem korby pokonałem niespełna trzy metry. Do pracy jadę trasą o długości ok. 12,5km, czyli trochę się nakręciłem ;) Dobrze, że było zimno, to się nie zgrzałem ;)
A jutro powtórka z rozrywki :)
I podejście nr dwa do rozmowy w serwisie.
- DST 24.64km
- Teren 24.64km
- Czas 01:31
- VAVG 16.25km/h
- VMAX 26.40km/h
- Kalorie 279kcal
- Sprzęt [R.I.P.] Scott Aspect 20
- Aktywność Jazda na rowerze
Apokalipsa ;)
Poniedziałek, 21 stycznia 2013 · dodano: 21.01.2013 | Komentarze 4
Do pracy w śnieżycy. Ślisko, zimno i w ogóle jakoś tak zupełnie beznadziejnie.Z pracy wracało się przetragicznie, jedynie słuchawki w uszach mnie ratowały. Opolską od Kwiatonu do Karwińskiej pokonywałem z prędkością 5-7km/h, w korku z innymi... Chodnika brak, nawet jeśli to co tam jest można nazwać chodnikiem, to nie było tego widać. Z prawej aut nie dało się wymijać, a środkiem też nie, bo co rusz za szerokie na ten manewr ciężarówki.
Dopiero na Krakowskiej mogłem spokojnie pomknąć środkiem jezdni między autami (DDR i chodnik to w ogóle było nieporozumienie...).
Wróblewskiego i Traugutta do Krasińskiego- jeden wielki korek; wjechałem na chodnik, ale wcale nie przyspieszłem. Kierowcy nie umieją jeździć, piesi nie potrafią chodzić... Do tego kupa śniegu.
Jakoś się w końcu doczłapałem.
Schronu wczoraj nie zwidziliśmy, zamaist tego wybraliśmy piwo.
Po piwo kolejka była mniejsza i istaniały ralne szanse na jego otrzymanie ;)
EDIT:
Wracając z pracy strasznie przeskakiwał mi łańcuch. Właściwie uniemożliwialo to jakiekolwiek (nawet nie mocniejsze) depnięcie. O stawaniu na pedały i dokręcaniu nawet nie było mowy...
W sumie kasetę, blat i łańcuch niedawno wymieniałem, ale wiadomo- jesień i zima to bardzo niewdzięczny okres dla tych części.
Pomyślałem więc, że skrócę łańcuch o ogniwo lub dwa. Teoretycznie niewiele to daje, bo ogniwo już jest wyciągnięte (mierzyłem: nowe ogniwo w łańcuchu rowerowym ma 1", moje teraz ma ~1 1/10") i "piłuje" zęby "pod siebie"; jednak w praktyce wygląda to tak, że- przy dobrych wiatrach- skrócony łańcuch będzie ciut bardziej opięty na zębach, do tego wózek przerzutki mocniej go naciągnie i da się jeszcze trochę podjeździć. Choć to takie zaleczanie. Coś, jak długoterminowa jazda na dojazdówce".
Pojechałem więc po Kasię do pracy, odwiozłem do domu (w sumie trochę się tam zasiedziałem...) i po powrocie zasiadłem do Skociny.
Pierwsza myśl- masakra. Przerażenie i analizowanie tego, co zobaczyłem.
To nawet nie "rekinie zęby". To w ogóle jakieś nieporozumienie!
Zęby w kasecie, zwłaszcza te najczęściej używane, właściwie nie istnieją. Te "zęby" wyglądają jak górskie szczyty narysowane przez kilkulatka... Blat i środkowa tarcza podobnie. A przecież niedawno jeszcze były takie nowe... :(
Jak skrócenie łańcucha nie pomoże, a przekonam się o tym rano, to spróuję jeszcze podpiłowania zębów tak, żeby trochę nabrały pierwotnych kształtów.. Jak jeszcze nie pracowałem, to tak robiłem (to jest ekonomia! ;)) i dawało to radę. Trochę pracy i zachodu, ale kaseta dostawała drugie życie, a przynajmniej pół drugiego... ;)
Jak zaczynałem pracować w firmie, to pierwszą wypłatę wydałem na części do roweru i rowerowe ciuchy. Ale to, naprawdę, w całości. Tak więc chyba i ostatnią pensję z tego miejsca wypadałoby tak wykorzystać ;) Akurat- napęd, nowa korba też by się przydała, klocki hamulcowe, siodełko... Jeszcze jej braknie! :)
">MM
- DST 14.29km
- Teren 2.00km
- Czas 01:00
- VAVG 14.29km/h
- VMAX 29.90km/h
- Kalorie 150kcal
- Sprzęt [R.I.P.] Scott Aspect 20
- Aktywność Jazda na rowerze
mission failed.
Sobota, 19 stycznia 2013 · dodano: 19.01.2013 | Komentarze 2
Pełen optymizmu pojechałem na rozmowę, która właściwie się nie odbyła.Jak już byłem na miejscu, to zadzwonił D., że nie da rady dojechać i żebym pogadał z K.
K. stwierdził, że on w sumie niewiele wie, więc lepiej byłoby, gdybym poczekał na D. i żebyśmy pogadali wszyscy razem.
Takie trochę olewactwo, ale poczekam i spróbuję jeszcze raz.
Potem spacerowym tempem pojechałem do Kasi. Tak trochę naokoło, żeby dokręcić jakiś w miarę sensowny dystans ;)
Na Legnickiej spacerowe tempo mi się znudziło i zacząłem ścigać się z 31 plus... Na Strzegomskim staję na przystanku autobusowym, bo telefon dzwoni i dzwoni. "Głupku! Jedź wolniej, stawaj na światłach, bla, bla, bla..." :) Okazało się, że niechcący ścigałem się z tramwajem, którym Kasik wracał z uczelni :)
(Swoją drogą- dostała w pracy umowę na pół roku... Tym samym kończąc okres czteromiesięczny okres próbny :))
A jutro, nie rowerowo, wybieram się na zwiedzanie schronu pod placem Solnym :)
U Kasi oglądaliśmy "Życie Pi". Momentami męczące i przydługie. Trochę monotematyczne, ale z "przekazem". Fajne ujęcia, najfajnieszy tygrys bengalski :) No i to, co dla mnie najważniejsze- brak mega znanych gwiazd w obsadzie (choć chyba przewinął mi się przez chwilę ten Francuz, co Rosjaninem został i teraz wielbi Rosyjską demo(n)krację ;)). Nie porwało, ale do zobaczenia.
- DST 30.30km
- Teren 2.50km
- Czas 01:37
- VAVG 18.74km/h
- VMAX 28.90km/h
- Kalorie 392kcal
- Sprzęt [R.I.P.] Scott Aspect 20
- Aktywność Jazda na rowerze
...
Piątek, 18 stycznia 2013 · dodano: 19.01.2013 | Komentarze 0
- DST 24.87km
- Czas 01:16
- VAVG 19.63km/h
- VMAX 27.60km/h
- Kalorie 325kcal
- Sprzęt [R.I.P.] Scott Aspect 20
- Aktywność Jazda na rowerze
Zachorzał...
Czwartek, 17 stycznia 2013 · dodano: 17.01.2013 | Komentarze 0
Od wczoraj totalnie poskładany, bo ganiałem w pracy z hali na halę i się przeziębiłem.Ale trzeba mieć jaja, a nie wydmuszki, więc dalej dziarsko wymrażam wirusy na dojazdach do i z pracy. ;)
A w sobotę rozmowa kwalifikacyjna w jednym z serwisów, ale nie uprzedzam faktów i skóry na niedźwiedziu nie dzielę... :)
- DST 24.77km
- Teren 2.00km
- Czas 01:15
- VAVG 19.82km/h
- VMAX 31.20km/h
- Kalorie 330kcal
- Sprzęt [R.I.P.] Scott Aspect 20
- Aktywność Jazda na rowerze
...
Środa, 16 stycznia 2013 · dodano: 16.01.2013 | Komentarze 0
- DST 28.47km
- Teren 18.00km
- Czas 01:24
- VAVG 20.34km/h
- VMAX 30.90km/h
- Kalorie 335kcal
- Sprzęt [R.I.P.] Scott Aspect 20
- Aktywność Jazda na rowerze
Minus trzynaście.
Wtorek, 15 stycznia 2013 · dodano: 15.01.2013 | Komentarze 0
Tyle stopni było rano za oknem, jak zbierałem się do pracy.Koszulka termo i rowerowa, bluza rowerowa, polar, getry rowerowe, buff, czapka, kask i ciepłe rękawiczki.
Początkowo było mi lekko chłodno w przedramiona (?), ale po chwili wszystko się unormowało, nawet stając na niektórych światłach nie odczuwałem jakiegoś szczególnego zimna.
Czyli sprawdza się stara rowerowa prawda, żeby ubierać się na cebulkę i tak, żeby na początku było raczej chłodno, niż ciepło.
W przeciwieństwie do poprzednich lat już przekonałem się, że w samych getrach można jeździć; co do polaru też początkowo miałem obawy, ale okazuje się, że jest ok.
Tylko ludzie po drodze patrzą na mnie dziwnie i dreszczy jakby dostają ;)
Mniej więcej w połowie Radwanic zaczął mi marznąć kciuk, ale posukałem trochę w kierownicę do rytmów Offspring'a i zaraz było lepiej :)
W pracy śmali się, że polarnik przyjechał, bo znów mi broda zamarzła :D
Rano mijanych rowerzystów jak na lekarstwo; można policzyć na palcach obu rąk- chyba jednak niektórzy wystraszyli się mroziku.
Za to z powrotem norma- czyli ludzie przekonali się jednak do jazdy zimą.
Patrzę z pełnym podziwem i delikatną nutką zazdrości na te dziewczyny, które mimo śniegu, mrozu i oblodzonej nawierzchni śmiało cisną do przodu na swoich mieszczuchach z wąskimi i prawie łysymi oponami.
A, w ogóle- w drodze do pracy totalnie zablokowałem Opolską na odcinku Brochowska- Kwiaton (to już chyba Wrocławska w Radwankach). Autobus nie miał mnie jak wyprzedzić, a ja, pomimo szczerych chęci, nie miałem jak mu zjechać na chodnik. No... czułem presję. ;)
Przyszła też pierwsza część prezentu gwiazdkowego od Kasi :)
Ostatnio, zupełnie niechcący, wywołałem wilka z lasu- jakoś przed dwudziestą drugą nawiedził mnie Pedał i oświadczył (!!!), że mam namówić Franka, bierzemy auto, śpiwory, trochę jedzenia, morze alkoholu, dyktafon i zeszyt z ołówkiem i jedziemy. Do Chatki Górzystów, albo do Orle, albo do jakiegoś schroniska w górach. I siedzimy dwie noce i wspominamy dawne czasy. Dyktafon po to, żeby nagrywać, bo ja to potem mam spisać...
Pytam "po co?". Bo ponoć kiedyś pamięć zacznie nam szwankować.
I weź tu ogarnij ;)
A' propos ogarniania- wiem już, jak tu linkować, pora obadać jak wrzucać zdjęcia :)
- DST 24.80km
- Teren 20.00km
- Czas 01:21
- VAVG 18.37km/h
- VMAX 29.20km/h
- Kalorie 316kcal
- Sprzęt [R.I.P.] Scott Aspect 20
- Aktywność Jazda na rowerze
Znów śnieg :)
Poniedziałek, 14 stycznia 2013 · dodano: 14.01.2013 | Komentarze 2
Fajnie się w tym śniegu wracało z pracy, właściwie całą Opolską śmigałem środkiem pomiędzy pasami, bo inaczej się nie dało. Tzn. można było, ale stanie w korku nie jest dla mnie...A w pracy "szkoliłem" nowego kolesia na swoje miejsce (też Krzyśka...). Po dwóch godzinach sobie odpuściłem, bo koleś totalnie niekumaty.
Coś w stylu, gdy jakiś czas temu prowadziłem szkolenia z Heidenhaina, a facet (koło 50tki) dziwił się, że jak to jest- ruszasz myszką po biurku, a kursor przesuwa się po ekranie... :|
Powodzenia i sukcesów życzę.
- DST 19.92km
- Teren 16.00km
- Czas 01:15
- VAVG 15.94km/h
- VMAX 37.70km/h
- Kalorie 206kcal
- Sprzęt [R.I.P.] Scott Aspect 20
- Aktywność Jazda na rowerze
Trzy górki.
Niedziela, 13 stycznia 2013 · dodano: 13.01.2013 | Komentarze 5
Zacznę od tego, że jest taki sklep, w którym- jeśli zostawisz kartę na terminalu PayPass-właściciel staje na głowie i szuka numeru, żeby zadzwonić i o tym powiedzieć.Pan Adam, właściciel, obudził mnie rano telefonem i powiedział, żebym się nie martwił, bo on kartę ma :) Fajnie, że dopiero wtedy to zauważyłem ;) Szkoda tylko, że nie chciał powiedzieć, skąd ma numer; ale dzielnia, to dzielnia i wszyscy się kojarzą. A jak ktoś cię nie kojarzy, to zna kogoś, kto kojarzy itd. :)
Ogólnie dzień z tych leniwych, co to się leży i czyta, albo zamula przed kompem i czeka, aż się ściemni, żeby wyjść na rower. :)
Krótka przejażdżka, w większości wałami. Zaliczyłem Górkę Słowiańską, Kilimandżaro i Wzgórze Polskie. Na każdym zaliczając kilka zjazdów wśród dzieciaków z sankami (swoją drogą byłem chyba mega sensacją ;)).
Opony na śniegu (kopnym i tym ubitym wyślizganym) sprawują się naprawdę nieźle. Nie licząc tych celowych i kontrolowanych poślizgów, to cały czas trzymały się nawierzchni. Na podjazdach tył buksował dopiero, gdy w końcowej fazie podnosiłem tyłek; a na zjazdach na Kili spokojnie mogłem pokonywać "agrafki" stając na przednim kole i nadrzucając tył.
Porobiłem wczoraj zdjęcia Norbertowych skarbów i dziś wysłałem kilka Adamowi. Najlepszy był wpis w pamiętniku z lata '99: "Dzisiaj Krzysiek i Adam całą noc chodzili po dachach i pili". Mistrzostwo! ;)
Pamiętam, jak dziś- Adam uciekł z domu i... poszedł (!) do Czech. Wtedy nie było Schengen czy coś, więc granicę przekraczał "nielegalnie. Wrócił po ponad miesiącu, dochodząc do Pragi. Cel i założenie było takie, że ma wrócić z plecakiem pełnym czeskiego piwa. Faktycznie, wrócił z plecakiem pełnym browarów. Umówiliśmy się wtedy na dachu (spokojnie można przejść z mojego na jego i w ogóle obejść całą parafię tymi dachami :)). Noc, dach, światła miasta, te sprawy. I byłby naprawdę zajebiście, gdyby po kolejnych wypitych piwach coś nas "siekało"... A tu nic.
Okazało się, że Adam, owszem, przywiózł plecak wypchany piwem, ale... bezalkoholowym. Coś pięknego :)
W ogóle Norbert nigdy się nie chwalił, że prowadził coś na styl pamiętnika; sądziłem, że tylko ja mam takie skłonności, a tu proszę :) Swoją drogą to i dobrze, bo nie było by teraz takiej frajdy z tego wszystkiego. Takie rzeczy i akcje się poprzypominały, że szok :)
Najgorsze, że w ramach rewanżu, przy następnym piwie, ja odczytuję swoje pamiętniki :) Ała...
">PK3
























