Info

avatar Ten blog rowerowy prowadzi Ciacho1985 z miasteczka Jordanów Śląski / Wrocław. Mam przejechane 47167.64 kilometrów w tym 6908.79 w terenie. Jeżdżę z prędkością średnią 16.62 km/h i się wcale nie chwalę.
Więcej o mnie.

baton rowerowy bikestats.pl
button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl

Archiwum bloga

Wpisy archiwalne w kategorii

Góry

Dystans całkowity:3372.45 km (w terenie 1576.66 km; 46.75%)
Czas w ruchu:148:58
Średnia prędkość:13.38 km/h
Maksymalna prędkość:78.00 km/h
Suma podjazdów:43489 m
Suma kalorii:13858 kcal
Liczba aktywności:113
Średnio na aktywność:29.84 km i 2h 13m
Więcej statystyk
  • DST 17.00km
  • Aktywność Wędrówka

Śnieżnik.

Niedziela, 21 stycznia 2024 · dodano: 25.01.2024 | Komentarze 1

Blisko trzydniowy wypad do Międzygórza, którego zwieńczeniem i celem było wejście na Śnieżnik (i zejście). 
Wejście czerwonym szlakiem, powrót niebieskim, już po zmroku. 
Pogoda dopisała; był śnieg, widoczki, wyjątkowa widoczność (widzialność?) - jak na Śnieżnik (drugi raz z moich wszystkich być tam dało się cokowliek widzieć!). I był piękny zachód słońca na powrocie. 
I wieża widokowa. Niby brzydka, kontrowersyjna, ale jest. I mi się nawet podoba. 
Międzygórze lubię, Śnieżnik i Schronisko na Hali pod Śnieżnikiem też. 
I chodzenie po górach odkrywam na nowo. 
Dawno nie byłem na Śnieżniku tak, żeby w ciągu jednego dnia wejść i zejść. Ostatnimi czasy najczęściej spało się gdzieś po drodze. 
Te, blisko, sziedemnaście kilometrów pieszo dało się odczuć w nogach, zwłaszcza rano nastepnego dnia podczas wyjścia po bułki... ;-)
A zjazdy na "jabłku" na nowo poznaję zupełnie ;-) 
Fajny wyjazd, ale zdecydowanie za krótki. 























A jak już jesteśmy przy wspinaniu na szczyt, to poza wejściem na Śnieżnik, można też wspiąć się na szczyt swojej bezmyślności oraz roztargnienia. I zalać Skodę z silniekiem Diesla benzyną. I potem pół dnia bawić się w zlewanie, zalewanie, czyszczenie i tak dalej... Ale udało się, działa, nie kopci, odpala i zbiera się jak dawniej. Uwielbiam stare silniki na ropę.  





  • DST 8.00km
  • Aktywność Wędrówka

Ślęża + Masyw Raduni.

Niedziela, 14 stycznia 2024 · dodano: 14.01.2024 | Komentarze 0

Popołudniowa przechadzka na szczyt Ślęży, tym razem żółtym szlakiem od Przełęczy Tąpadła. 
Potem jeszcze chwila marszu po Masywie Raduni, bo spontaniczne wyjazdy i "przypadkowe" spotkania są najfajniesze, pod warunkiem, że można się odnaleźć po zmroku ;-)








Kategoria Góry, Pieszo, spacer


  • DST 4.00km
  • Aktywność Wędrówka

Gromnik.

Wtorek, 9 stycznia 2024 · dodano: 09.01.2024 | Komentarze 0

Niedzielna wycieczka na najwyższy szczyt Wzgórz Strzelińsko - Niemczańskich. 

Spacer krótki, ale bardzo przyjemny - z ogniskiem i sankami ;-)

Aż dziwne, że byłem tu pierwszy raz.



  • DST 8.00km

Podsumowanie 2023.

Niedziela, 31 grudnia 2023 · dodano: 09.01.2024 | Komentarze 1

No i przyszedł czas na podsumowanie roku 2023... 
Dziwnego i szalonego roku. Chyba jednego z bardziej szalonych i pełnego zmian dotychczas. 

Rowerowo - totalne dno. Nie dobiłem nawet do "magicznego" tysiąca rocznie. Wycieczek tyle, co kot napłakał. Na swoje usprawiedliwienie mam tylko brak czasu i mnóstwo zawirowań w życiu. Rowery chyba więcej w tym roku przejechały ze mną na (i w) aucie. 

No bo właśnie, jeżeli chodzi o auto, to w tym roku pobiłem swój absolutny rekord, jeżeli chodzi o kilometry i czas spędzony za kółkiem, a nie na kółkach. Obok busika pojawiła się skodzinka. 

W pierwszym kwartale pozbyliśmy się koni, lisy zabrały kilka kaczek, pochowałem ze dwa koty... A pod koniec roku, z własnej, nieprzymuszonej woli zostawiłem psy, dom, Justynę.
No właśnie...

Prywatnie czas totalnych zawirowań i mając trzydzieści osiem krzyżyków na karku mogę powiedzieć, że zaczynam życie totalnie na nowo. 
Rok 2023 przyniósł wyprowadzkę z Brzozowca, złozony pozew rozwodowy, przeprowadzkę w nowe, tymczasowe miejsce. 
Poznanie nowych, bardzo wartościowych ludzi, niektórych poznanych kiedyś - zupełnie na nowo, odświeżenie kilku starych znajomości.

Czereśnię zmieniłem na kasztana.
(Też imponujący.)

Co będzie dalej - nie mam pojęcia. Nawet nie próbuję planować. Nie wiem, gdzie finalnie wyląduję.
W każdym razie 2024 nie zanosi się bardziej rowerowo niż ten umykający przez palce 2023... 

No i tradycyjnie podsumowanie na zdjęciach... 

Styczeń. 


Luty.

Marzec.


Kwiecień.


Maj.

Czerwiec.


Lipiec.


Sierpień.


Wrzesień.


Październik.


Listopad.


Grudzień.

Kategoria Góry, Pieszo, spacer


  • DST 7.00km
  • Aktywność Wędrówka

Wielka Sowa.

Sobota, 30 grudnia 2023 · dodano: 09.01.2024 | Komentarze 0

Przedsylwestrowy wypad na Wielką Sowę. 
Im wyżej tym więcej śniegu. 
Powrót w mocnej szarówce i coraz gęstszej mgle... 







  • DST 8.00km
  • Aktywność Wędrówka

Ślęża.

Piątek, 29 grudnia 2023 · dodano: 09.01.2024 | Komentarze 0

Szybkie wejście i zejście na Ślężę.
Oj, dawno nie byłem.






Kategoria Góry, Pieszo, spacer


  • DST 43.00km
  • Sprzęt [R.I.P] Quip
  • Aktywność Jazda na rowerze

Przełęcz Okraj / Mala Upa

Sobota, 23 września 2023 · dodano: 25.09.2023 | Komentarze 0

Trzydniowy, a właściwiej - trzynocny wypad. 
W piątek wieczorem, tuż przed zmrokiem, wylądowałem na Camp66 pod Karpaczem. Dawno nie byłem w Polsce na kempingu, ceny trochę kosmos, ale kto bogatemu zabroni ;-) Opcja z prądem, bo na solar z uwagi na pogodę nie bardzo było co liczyć. Kemping bardzo przyjemny, z bardzo fajnym widokiem (dopiero w sobotę rano dało się zobaczyć), z całym zapleczem kuchennym, sanitariatami, miejscem na ognisko, strefą dla dzieciaków, dobrą kuchnią i przyjazną obsługą (vide: PTTK Samotnia !). 
W sobotę przed południem ruszyem sobie spokojnie na Przełęcz Okraj, do Malej Upy. Tak sentymentalnie, zawsze z chłopakami tam śmigaliśmy (można o tym przyeczytać TUTUTUTU oraz TU ;-) ) . Na przełęczy obiad po czeskiej stronie w knajpie, co zawsze, szybkie piwko i zjazd. Dobrze, że chociaż polar zabrałem do sakwy, bo mnie tak przepizgało na zjeździe, że szok ;-) 
Po powrocie na kemping prysznic, kolacja, chwila przy ognisku i spać :-) 
Niedziela, to już pakowanie busa z rana i powrót. 
Nocleg nad Zalewem Mietkowskim na dziko i w poniedziałek rano zameldowanie się na wiosce... 







 





  • DST 10.00km
  • Sprzęt [R.I.P] Quip
  • Aktywność Jazda na rowerze

Wakacje 2023.

Niedziela, 9 lipca 2023 · dodano: 09.07.2023 | Komentarze 0

Kilometry Quipem po okolicy, a przy okazji wpis wakacyjny. 


Wakacje 2023. 
Trasa autem z rowerami, choć ja z roweru na tym wyjeździe nie skorzystałem z uwagi na palące słońce i świeży tatuaż na dłoni. Nie przemyślałem tego do końca, no ale tak bywa ;-)

Kraje: Polska, Czechy, Słowacja, Węgry, Serbia, Bośnia, Chorwacja, Słowenia. 
Miała być jeszcze Czarnogóra i Albania, ale trochę się przeliczyliśmy z czasem. No i wyszła awaria, ale o tym za chwilę. 

Cała trasa wiochami i lokalnymi drogami, z opcją "unikaj opłat i autostrad". Ogólnie skończyło się na tym, że wylądowaliśmy w Chorwacji i tam przejechaliśmy z południa na północ Jadrańską Magistralą, tą, co kiedyś na rowerach. 
Normalni ludzie jadą do Chorwacji autostradą i po kilku godzinach jazdy są na miejscu. Ale nie my. Do Chorwacji dojechaliśmy przez Czechy, Słowację, Węgry, Serbię, Bośnię i jej obłędne góry. 

Wszystkie noclegi, poza Chorwacją, na dziko w przygodnie znajdowanych miejscówkach. Chorwacja niestety mocno walczy z lokatorami na dziko i tam wjeżdżaliśmy na kempingi (których jest naprawdę bardzo dużo), a reszta krajów, to hulaj dusza... 

Busik dzielnie sobie radził. Ważył sporo, licząc z bagażami, jedzeniem, lodówką, kiblem, zapasem wody itd., wyszło ponad trzy tony. Na podjazdach i zjazdach dawał sobie dzielnie radę, czasem na podjazdach w Bośni trzeba było redukować do drugiego czy pierwszego biegu, ale ciągnął pod górę dzielnie :-)

Na pograniczu Bośni i Chorwacji spotkała nas niesamowita burza i ulewa, droga dosłownie zamieniła się w rzekę, spadały kamienie, mimo dziewiątej rano było ciemno jak po dwudziestej pierwszej wieczorem, a do tego dookoła pioruny siarczyste i ogniste...

... no i nagle coś chrupnęło, strzeliło i było tak dziwnie, niespokojnie. Okazało się, że ułamała się sprężyna wahacza tylnego koła. Ale tak szczęśliwie, że się obróciła i reszta siadła na swoim miejscu; nic nie tarło, nie haczyło o oponę, tylko czasem na zakrętach dawała o sobie znać. Szukaliśmy mechanika, ale bezskutecznie (bo była sobota po dwunastej...), stwierdziliśmy więc, że będziemy jechać i ewentualnie szukać po drodze od poniedziałku... no i tak szukaliśmy i tak się jechało, że na tej urwanej sprężynie dojechaliśmy do Polski pokonując przeszło tysiąc sześćset kilometrów... :-)

Wyjazd bardzo fajny, choć jest niedosyt z Czarnogórą i Albanią, do której nie dojechałem. Ale to nie jest moje ostatnie słowo w takim razie. 
Spełnione marzenia - trzy: byłem autem w Bośni, a zawsze bardzo chciałem; widziałem Sarajewo i moja noga stanęła na starym moście (choć odbudowanym po wojnie) w Mostarze. Trochę się nie spodziewałem, ale się udało. 

Autem przejechaliśmy 2988 kilometrów; spalonego paliwa nie liczę, ale średnie spalanie mimo wagi, gór i przeciwności losu wyszło na poziomie ośmiu litrów na setkę. 
Z awarii, to jedynie sprężyna, reszta elegancko, chociaż czasem zastanawiałem się czy przed wyjazdem mówiłem mechanikowi na przeglądzie, żeby sprawdził hamulce ;-) 

Najbardziej urzekła mnie Bośnia; jest jeszcze trochę dzika, mało turystyczna, przynajmniej w głębi; wioski i wioseczki, krowy i owce na drogach, niesamowite widoki... 

Zdjęcia bez ładu i składu, nie po kolei, no ale jakieś są. 

:-) 




















































 

























































 











 



 









 








  • DST 42.00km
  • Teren 30.00km
  • Podjazdy 1600m
  • Sprzęt Nie mój ;-)
  • Aktywność Jazda na rowerze

Izery.

Sobota, 9 października 2021 · dodano: 10.10.2021 | Komentarze 1

Jesienny, integracyjny wypad w Izery z ekipą z pracy. 
Pierwszy dzień, to krótki trekking na Wysoki Kamień z miejsca noclegu; drugi, to wypad na rowery po górkach. 
Wypożyczone e-bike naprawdę zrobiły robotę; ci którzy nie zaznali jazdy po górach na rowerze mieli niezłą zabawę, a ja sam odkryłem MTB na nowo :-) 
Czad! :-D 































Kategoria Góry, Praca


  • DST 8.45km
  • Teren 5.00km
  • Czas 00:57
  • VAVG 8.89km/h
  • VMAX 58.70km/h
  • Podjazdy 241m
  • Sprzęt [R.I.P] Canyon Nerve AL+
  • Aktywność Jazda na rowerze

Glinno.

Sobota, 18 września 2021 · dodano: 20.09.2021 | Komentarze 0

W odwiedzinach u Andrzeja w Górach Sowich. 









Kategoria VW T4, Góry, Canyon


Flag Counter